8.18.2017

"Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" J. K. Rowling (Newt Skamander)



Autor: J. K. Rowling (Newt Skamander)
Tytuł: Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć
Seria/cykl: Harry Potter
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 152
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski 


Zdecydowanie UWIELBIAM i jestem zwolenniczką wszelkich DODATKÓW, bonusów, gratisów do do fantastycznej serii, jaką jest Harry Potter. To niesamowicie cudowne, iż po zakończeniu cyklu, po siedmiu (no dobra, ośmiu) częściach przygód Chłopca, Który Przeżył, cała historia żyje, nie daje o sobie zapomnieć, że wciąż powstaje coś nowego. I mimo, iż niektórzy mogą twierdzić, że Rowling robi to tylko dla korzyści finansowych, bo przecież "to się musi zgadzać", to ja uważam, że autorka oprócz tego, że zarabia krocie na swoim pomyśle (co się jej zdecydowanie należy), to również wciąż zaskakuje, daje coś nowego, innego od siebie, wykazuje się niebywałą kreatywnością i zaangażowaniem w całą otoczkę magicznego świata. Po "Baśniach Barda Beedle'a" i "Quidditchu przez wieki" przyszła pora na "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć". Kolejny podręcznik - pozycja obowiązkowa dla każdego ucznia Hogwartu, zresztą dobrze każdemu czarodziejowi znana, opatrzona odpowiednim komentarzem dla mugolskich czytelników. 

Gdy byłam mała, uwielbiałam przeglądać wszelkie katalogi, atlasy i albumy ze zwierzętami; szczerze interesowałam się informacjami na temat drapieżników, gadów czy płazów, ich wymiarami, tym, co lubią jeść, w jakich warunkach żyją. Marzyłam o wycieczkach do zoo, by zobaczyć na żywo to, co przeczytałam wcześniej w książkach. Dlatego, gdy tylko zobaczyłam nowe wydanie "Fantastycznych zwierząt..." - oczywiście nie mogłam przejść obojętnie. W książeczce, pięknie oprawionej, z eleganckimi ilustracjami zawartych jest 75 opisów magicznych zwierząt. Przy każdym z nich znajdziemy odpowiedni stopień klasyfikacji, czy dany gatunek należy do uległych, czy może bardziej niebezpiecznych. Wszystko opatrzone przedmową Albusa Dumbledore'a, komentarzem naszego świetnego tłumacza - Pana Polkowskiego i ilustracjami, których... Mogłoby być więcej! Wyborna uczta dla każdego zagorzałego fana serii; świetne źródło wiedzy dla uczniów Szkoły Magii i Czarodziejstwa i niezastąpiony przewodnik po zwierzęcym magicznym świecie dla każdego mugolaka ;). Ach, gdyby takie podręczniki i takie przedmioty istniały w naszym ludzkim świecie! 

Polecam bardzo serdecznie, nie mogę się doczekać innych bonusów do serii, na pewno przeczytam!

8.17.2017

"Nigdy nie zapomnę" Kerry Lonsdale



Autor: Kerry Lonsdale
Tytuł: Nigdy nie zapomnę
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 400
Tłumaczenie: Aleksandra Kamińska

"(...) był silny tam, gdzie ja byłam słaba. Był moim przyjacielem i pragnęłam go kochać".

W najśmielszych przypuszczeniach (bo powiedzieć "w snach" to byłoby niedopatrzenie) nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co musiała przeżyć główna bohaterka powieści "Nigdy nie zapomnę" - Aimee. Zaczyna się tragicznie. Dziewczyna w dniu swojego wymarzonego, zaplanowanego najdokładniej jak się tylko da ślubu - uczestniczy w pogrzebie swojego narzeczonego. Mężczyzna, który miał być jej mężem, iść z nią przez życie na dobre i na złe, teraz leży w zamkniętej trumnie. Zamiast być najszczęśliwszym dniem w jej życiu, pamiętna chwila staje się tą najgorszą i najsmutniejszą. Na domiar wszystkiego, po ceremonii do Aimee podchodzi nieznajoma kobieta ze stwierdzeniem, że James żyje, a ona sama ciekawa jest, co zostało pochowane w grobie... Chyba nikt nigdy nie zastanawiał się nad tym, co by zrobił w takiej sytuacji; to coś wręcz niemożliwego, absurdalnego, wzbudzającego szereg kontrowersji, pytań bez odpowiedzi. Ale również nikt nie machnąłby ręką na coś podobnego, całkowicie ignorując słowa nieznajomego. No właśnie. Aimee nie spocznie, dopóki nie odkryje prawdy, która zaczyna okazywać się bardzo niewygodna...

Aimee i James to para, o których mówi się, że są z sobą od zawsze. Wiecznie nierozłączni, od najmłodszych lat, najpierw jako najlepsi przyjaciele, później jako zakochani w sobie ludzie. Zawsze razem, bez względu na wszelkie przeszkody.Dlatego tym bardziej nie sposób wyobrazić sobie dramatu, przez jaki przechodzi Aimee. Zamiast sukni ślubnej musi przywdziać żałobną czerń i nauczyć się żyć z ogromnym ciężarem straty najukochańszej osoby na świecie. I może by się jej to nawet zaczęło udawać, gdyby nie dziwna kobieta, zasiewająca w jej sercu plon niepewności i wątpliwości. Od tego momentu zaczyna się walka z czasem, gdzie nic nie jest pewne, a nierozwiązane zagadki i skrywane tajemnice zaczynają wychodzić na jaw.

Książka reklamowana jest jako ta "od której nie można się oderwać", ta "którą polecisz najlepszej przyjaciółce", oraz ta "która nie daje zasnąć do ostatniej strony". Muszę się zgodzić. Mimo, iż jest to debiut, gdzie jak wiadomo, trochę do ideału brakuje (o ile ideały istnieją!), faktycznie, lektura przyciąga uwagę. Pojawiają się sekrety, niewyjaśnione sprawy z przeszłości, nowe okoliczności, które rzucają na całą sytuację inne światło. Autorka ma bardzo lekkie pióro, całą powieść czyta się niewiarygodnie płynnie, szybko; strona za stroną chce się wiedzieć, co będzie dalej. Powiedzenie "jeszcze jeden rozdział i idę spać" - sprawdza się perfekcyjnie; ciągle wmawiałam sobie, że jeszcze ten jeden rozdział... Aż skończyłam czytać całą książkę ;). Było kilka drobnych niedociągnięć; momentami płytkie dialogi, brak wyrazistości postaci, z którymi do końca jakoś nie mogłam się utożsamić, czasem zbyt szybkie przeskoki czasowe, ale takie błędy w debiucie są jak najbardziej do przeżycia. Kerry Lonsdale poruszyła kilka kontrowersyjnych tematów: utracone uczucie, pamięć o nim, walkę do samego końca, ale i chwilę zastanowienia, gdy trzeba po prostu odpuścić. Jak daleko można się posunąć, żeby chronić rodzinę? Czy naprawdę niektóre sekrety są tak niewygodne, by zamiast je wyjawić i problemy rozwiązać, należy uciekać się do coraz bardziej licznych kłamstw? Bardzo dobrze udało się tu połączyć wątek uczuciowy z tym kryminalnym, akcję w Kalifornii i w Meksyku, rozdarcie serca między jednym mężczyzną a drugim... Książka zdecydowanie na lato, dla osób lubiących motywy MIŁOSNE, nuty tajemnicy, gdzie finał okazuje się tak zaskakujący, iż dosłownie wbija w fotel. Jeśli mam być szczera, lektura była przyjemna, ale ostatnie pięć stron to zdecydowanie najmocniejszy punkt całej historii. Doczytywałam koniec powieści z wypiekami na twarzach i sama sobie zadawałam pytanie: jak to tak? MUSI być kolejna część, ja chcę poznać dalsze losy Jamesa i Aimee, autorka powinna jakoś to ogarnąć i zadowolić Czytelników, takich jak ja, którzy chcą więcej i więcej. 

Polecam nie tylko swojej najlepszej przyjaciółce. Polecam każdej kobiecie, oraz każdej osobie, która szuka czegoś lekkiego, ale i ciężkiego (pod względem tematyki) zarazem, czegoś ciepłego, niosącego nadzieję, iż każdy problem da się rozwiązać, czegoś przejawiającego wiarę, iż istnieje kilka rodzajów prawdziwej MIŁOŚCI, że trzeba po prostu się jej poddać i iść za głosem serca. Czegoś dającego podpowiedź, kiedy walczyć do samego końca, a kiedy odpuścić, czegoś co daje wskazówkę, czym jest prawdziwe szczęście i że należy je docenić, zanim się je straci. Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę autorki.

Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak ;)


8.15.2017

"Początek wszystkiego" Robyn Schneider



Autor: Robyn Schneider
Wydawnictwo: Moondrive (Otwarte)
Ilość stron: 352
Tłumaczenie: Aga Zano

"(...) Wilde powiedział kiedyś, że umieć żyć to najrzadsza rzecz na świecie, bo większość ludzi jedynie egzystuje i to wszystko. Nie wiem, czy miał rację, ale wiem, że ja bardzo długo tylko egzystowałem. A teraz zamierzam żyć".

Za każdym razem, gdy przyrzekam sobie, że w najbliższym czasie nie sięgnę po literaturę młodzieżową, wpada mi w ręce typowa z owego gatunku powieść; bestseller, głośno reklamowany hit, wołający o uwagę. Jako, że nie ukrywam, iż jestem książkową sroką, interesuję się tym, co błyszczy, wychyla się z tłumu innych podobnych rzeczy; dobra reklama przyciąga oko, nie ma co ukrywać. A jeśli dotyczy czegoś tak ważnego jak życie i motoru napędowego, by je zmienić... Nie było innego wyjścia, MUSIAŁAM przeczytać "Początek wszystkiego".

Ezra Faulkner to typowy amerykański idealny nastolatek; przystojny gwiazdor tenisa, uwielbiany przez znajomych, zawsze otoczony wianuszkiem dziewcząt (oczywiście zajęty przez tę najpopularniejszą), zamożny, mający wszelkie zachcianki i pragnienia na wyciągnięcie ręki. Jest szczęśliwy, kariera sportowa stoi przed nim otworem, zatem czego chcieć więcej? Chłopak nie ma pojęcia, jak w jednym momencie całe jego dotychczasowe życie może runąć, niczym przysłowiowy domek z kart. Jeden wypadek; roztrzaskane kolano, zdrada dziewczyny, długi pobyt w szpitalu, skomplikowana rehabilitacja i psychoterapia, brak zrozumienia ze strony najbliższych - wystarczy, by całkowicie zmienić bieg wydarzeń. Ezra nie może odnaleźć się w nowym świecie, do którego przecież nie należał. Nie tak miało być; miał inne plany i marzenia, z innymi ludźmi wiązał swoją przyszłość. Do czasu.

Cassidy Thorpe to dziewczyna pełna tajemnic. Nigdy nie zaprasza nikogo domu, jest mistrzynią w konkursach debatowych, zna naprawdę dziwne słowa w różnych językach, żyje chwilą. Gdy na jej drodze całkiem przypadkiem staje Ezra, Cassidy zaczyna zauważać, że są bardzo podobni. Wciąga chłopaka w swój świat, pokazując mu, że jeden nieszczęśliwy wypadek nie jest w stanie przekreślić jego życia, które dopiero może się rozpoczynać, przynosząc dobro.

"Słowa mogą cię zdradzić, jeśli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny, jeśli jest ich zbyt wiele".

Powieść jest szumnie reklamowana jako taka "na lato", jednak otwarcie mogę przyznać, że czytać ją można o każdej porze. Owszem, jest bardzo ciepła, wciągająca, otulająca swoją taką "przytulnością", jednak jeśli ktoś spodziewa się ckliwego romansu, to niestety muszę taką osobę rozczarować. Autorka zaskakuje; każda rozmowa głównych czy pobocznych bohaterów jest przemyślana, akcja rozwija się powoli, by na końcu przyspieszyć i przygnieść swoim finałem. Lubię, gdy książki mają nieoczywiste zakończenia; czasem powoduje to we mnie łzy, jednak doceniam, iż autor nie idzie na łatwiznę, dając Czytelnikowi banał do ręki. Tutaj na pewno nie jest banalnie. Nie jest słodko, choć tak mogłoby się wydawać, mając do czynienia z uczuciem rodzącym się między młodymi osobami. Nic nie jest przerysowane, sztuczne, ubarwione, wyolbrzymione; pomysł fabuły i jej potencjał został wykorzystany w pełni. Czytelnik może się zmierzyć ze wspomnieniami Ezry i Cassidy; zobaczyć, jak pomimo swojego młodego wieku wiele przeszli, dzielnie stawiając czoła teraźniejszości i temu, co ma się dopiero wydarzyć. Ich historia wywołuje szereg skrajnych emocji; z jednej strony kibicowałam im, cieszyłam się ich każdym najmniejszym gestem, by za chwilę zostać brutalnie sprowadzoną na ziemię przez panią Schneider, co skutkowało żalem, wręcz smutkiem i uczuciem, że czegoś mi będzie brakowało po zakończeniu lektury. Autorka w ciekawy sposób ukazuje, jak jedno zdarzenie, jedna chwila, jeden moment może zaważyć na całym naszym dalszym życiu. Jak jedna decyzja może zmienić to, co budowało się do tej pory. Jak konsekwencje danych wyborów mogą znaleźć ujście w przyszłości, krusząc całkowicie jej zaplanowany bieg. "Początek wszystkiego" to nieprzewidywalna opowieść o nadziei, która zawsze powinna towarzyszyć człowiekowi, w tych najlepszych i najgorszych momentach jego życia. To historia o wierze w lepsze jutro; o nieustannym dążeniu do celu, o zmianach, które wciąż ewoluują, by ten cel osiągnąć. To nie jest słodka lektura. To kawał dobrej młodzieżowej literatury, która wiele uświadamia, jednocześnie pokazując, jak wiele można mieć, jak bardzo tego nie doceniać, by później z przykrą łatwością to utracić. Robyn Schneider bezceremonialne obnażyła prawdę krążącą w świecie; że dopiero te przykre wydarzenia otwierają człowiekowi oczy na jego najbliższe otoczenie. I choć czasem bywa to okrutnie bolesne, należy wierzyć, iż nic się tak naprawdę nie kończy. Lecz dopiero pozornie smutny epizod z życia staje się motorem napędowym, będącym początkiem wszystkiego.

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl, gdzie znajdziecie również inne nowości!
;) 

8.14.2017

"Bad mommy. Zła mama" Tarryn Fisher



Autor: Tarryn Fisher
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 320
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik

"(...) lepiej nam jest bez ludzi, którzy ciągną nas w dół i nie dają wsparcia".

Tarryn Fisher należy do grupy moich ulubionych pisarek; zaraz obok Cecelii Ahern, Colleen Hoover czy J. K. Rowling. I pomimo, iż każda z nich pisze zupełnie inaczej, mając swój odrębny, charakterystyczny styl, łączy je jedno: bezceremonialne trafienie w sam emocjonalny środek Czytelnika. Tarryn ma to do siebie, że powoli buduje napięcie, doprowadzając w pewnej chwili do wybuchowego finału; nie jest przewidywalna czy prostolinijna, krok po kroku buduje ścieżkę do wytyczonego celu, przyciągając swojego rodzaju magnetyzmem - nie sposób przejść obojętnie obok żadnej z jej powieści. Dlatego, gdy zobaczyłam, że pani Fisher ukazała się w gatunku, który z reguły jest wyzwaniem - thrillerze - nie wahałam się ani chwili. Wiedziałam, że to może być coś dobrego; coś zasługującego na uwagę, coś, od czego się nie oderwę. Udało się.

Takich ludzi, jak Jolene Avery jest wiele. Ładna, zadbana, pozornie szczęśliwa; mająca przystojnego męża Dariusa, śliczną córeczkę Mercy Moon, dobrą freelancerską pracę, wyszykowany dom i uwielbienie znajomych. Każdy z tych aspektów znajduje swoje ujście na portalach społecznościowych w postaci zdjęć czy opisów. Idealne życie w każdym calu, które można śledzić na bieżąco, i wcale nie trzeba zaglądać do okien pięknej Jolene - wystarczy wejść na jej profil na Facebook'u czy Instagramie, by wiedzieć, co właśnie zjadła, lub jakiego koloru wino podała do kolacji. Fig Coxbury, która wprowadza się do domu obok, postanawia pójść krok dalej i jednak zaglądnąć do perfekcyjnego domu perfekcyjnej Jolene. Po co? By lepiej poznać Jolene. By zaskarbić sobie to, do czego tylko Jolene ma dostęp. By się NIĄ stać. 

Powieść podzielona jest na trzy części; w każdej narratorem jest jedna z głównych postaci: Fig, Jolene i Darius - jej mąż. Dzięki temu zabiegowi Czytelnik może głębiej wejść w głowy każdego z bohaterów, poznać lepiej pobudki ich działań, motywów postępowania, przyglądnąć się podejmowanym przez nich decyzjom i ich niewątpliwym konsekwencjom. Każdy rozdział odkrywa odpowiedzi na piętrzące się zagadki, rodząc nowe pytania, które nie pozwalają oderwać się od lektury chociaż na moment. I mimo, iż w całej owej historii nie ma szokującego finału, to sama opowieść sieje swojego rodzaju grozę; od tej pory zaręczam, że zaczniesz się zastanawiać, czy aby na pewno każdy element Twojego życia jest godny pokazania całemu światu. 

Jolene i Darius to na swój sposób udane małżeństwo (pozory mylą!); znajomi uważają tę parę za dobrze dobraną, zapatrzoną w swoją córeczkę. Sielanka trwa. Do czasu, gdy poznają Fig, swoją nową sąsiadkę. Rozpoczyna się zatrważająca gra pozorów; każdy ma swoją wersję wydarzeń i swoje zdanie na każdy temat. Intryga goni intrygę, tajemnica tajemnicę, skrzętnie chowane w czeluściach pamięci sekrety z ogromną mocą wychodzą na jaw, a pozornie przypadkowe upodabnianie się Fig do Jolene zaczyna przybierać na sile. Zaczyna się jak zwykle - bardzo niewinnie. Dzika fascynacja życiem drugiej osoby, odwieczna zazdrość o cudze szczęście, śledzenie każdego kroku, przejmowanie tożsamości - robi się inaczej: niebezpieczniej i mroczniej. Tarryn Fisher ma smykałkę do rewelacyjnego konstruowania postaci; ich psychologiczny charakter jest wprost niebywały. Każdy z bohaterów jest wyraźny, otoczony swojego rodzaju aurą, Czytelnik może mu kibicować, potępiać, obserwować zmiany, jakie w nim zachodzą, oceniać każdy jego krok, budować przewidywania co do finału powieści. I Fig, i Jolene, i Darius to osoby mocno zarysowane, czarne lub białe, bez żadnych odcieni szarości, może nie do końca przejrzyste w danym momencie, jednak z tą dziwną aurą, którą tak się uwielbia w tego typu powieściach. Wydawać się może, że pewne sytuacje należeć mogą do tych przewidywalnych... Nic bardziej mylnego. Autorka nie należy do grona ludzi, których postępowanie, czy daną decyzję można przewidzieć, w żadnym wypadku. Tu zaskoczenie goni zaskoczenie, kolejne karty powoli odkrywane - budują napięcie, a niepewność tego, co wydarzy się na kolejnej stronie zwiększa apetyt na więcej. 

Na uwagę zasługuje fakt, iż Tarryn bezbłędnie opisuje zjawiska manipulacji, obsesji czy postaci socjopaty. Krętactwa, kłamstwa, fałszywe (lub nie) oskarżenia, negatywne emocje zwiększające się z każdą chwilą, fałsz, dwulicowość, hipokryzja... Widok pięknej bańki mydlanej, która atrakcyjna jest tylko na zewnątrz, gdyż w środku kryje niezbyt przychylne wnętrze. Dobry thriller psychologiczny, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Chcesz się dowiedzieć, jaka naprawdę jest Bad Mommy i jak bardzo można skraść komuś tożsamość? Sięgnij po tę powieść! ;)
 
Za książkę bardzo dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl, 
gdzie znajdziecie również inne bestsellery! ;)

*

Od pewnego czasu znajdziecie mnie także na Instagramie, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "książkolubna93" ;) 

Zapraszam!

8.04.2017

DLACZEMU.PL


Dziś będzie może nierecenzyjnie, jednak również książkowo - tak jak lubię najbardziej ;). Uznałam, że nie samymi recenzjami człowiek żyje; dlatego od czasu do czasu pojawiać się tu będą nowinki z literackiego świata, którymi baaardzo chcę się z Wami dzielić, pokazać, wyjaśnić. Od pewnego czasu zaczynają krążyć mi po głowie różne ciekawe (a może nawet trochę dziwne) pomysły. Jednym z nich jest spełnienia w końcu swoich marzeń i wydanie czegoś SWOJEGO. Do tej pory pisanego do szuflady. I wiecie co? Naprawdę ciężko odnaleźć się w zalewie propozycji od Wydawnictw, portali; gdzie uderzyć, by odnieść skutek i jak to zrobić by osiągnąć sukces? I zupełnie przypadkiem znalazłam DLACZEMU.PL! :)

Czym jest dlaczemu.pl?

Dlaczemu.pl to swoista hybryda; połączenie kilku wspaniałych rzeczy w jedną spójną całość. Jeśli szukacie wsparcia w literackim świecie - nie wahajcie się tam zajrzeć :). 

Polecam wejść ten link:


Co tam znajdziemy?

Dlaczemu.pl to WYDAWNICTWO, które czeka na kreatywnych autorów, by pomóc im rozwinąć skrzydła, dobrze poprowadzić swój debiut, a co za tym idzie - karierę literacką. Serwis zapewnia wszelkie elementy potrzebne do wydania tego, co było pisane do tej pory do szuflady. Dlaczemu.pl to RECENZJE książek; niezmierzona ilość opinii, dzięki którym możemy znaleźć naprawdę ciekawą książkę, poznać może coś nowego, spróbować intrygująco i intuicyjnie tego, o czym jeszcze nie wiedzieliśmy. Dlaczemu.pl to LUDZIE, którzy służą dobrą radą i pomocą, wsparciem, o które tak trudno w dzisiejszym świecie. Jeśli masz ciekawy pomysł, który pragniesz zrealizować, chcesz się podzielić swoim zdaniem na temat danej książki (lub nie tylko), wypić pyszną kawę w cudownym towarzystwie ludzi takich jak Ty - nie pytaj "dlaczemu?", tylko zatrzymaj się na chwilę właśnie tutaj ;). 

Mam nadzieję, że zajrzycie, ja już tam siedzę od rana!

Polecam bardzo.

8.03.2017

"Trzy i pół sekundy" Amanda Prowse



Autor: Amanda Prowse
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 312
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska

"(...) to zawsze będzie bolało, bez względu na to, ile czasu upłynie".

Książkę przeczytałam jakiś czas temu, jednak długo nie mogłam napisać o niej kilku konkretnych zdań. Wciąż moje palce zastygały nad klawiaturą, myśli uciekały gdzieś w dal, a w oczach momentalnie szkliły się łzy na samo jej wspomnienie. Ciężko napisać recenzję lektury, która w jednej sekundzie niszczy wielkie wyobrażenia o idealnym świecie; do tej pory starałam się żyć na przysłowiowe sto procent, jednak nie do końca widziałam najprostsze rzeczy, które natychmiast mogą odejść do przeszłości. Niezwykle trudno powiedzieć o takiej książce, że jest "dobra", czy wręcz "rewelacyjna", jeśli się wie, co znajduje się w środku. Bo pomimo tego, że według mnie publikacja ta jest naprawdę godna uwagi, to muszę od razu ostrzec: jest brutalna w swojej prostocie, smutna, uświadamiająca wiele ważnych spraw, kipiąca emocjonalnością ludzi w niej występujących. Ta lektura nie przysporzy Wam radości, uśmiechu; przy niej się nie odprężycie, nie zrelaksujecie. To nie jest czytadło na jeden wieczór, przy winie czy dobrym drinku. To nie taka książka, o której będziecie mówić "Wow, świetna, polecam" z radością towarzyszącą przeczytanej pozycji. Owszem, polecicie ją - tak jak ja teraz - ale z zastrzeżeniem, że książka ta to przede wszystkim ból, ogrom cierpienia, krzywda i poczucie braku sensu życia. Jednak jest też nadzieja. I to właśnie o tym Wam opowiem.

Grace i Tom to para idealna. Ona pracuje w dużej firmie, on zajmuje się domem i trzyletnią córeczką Chloe. Wspólne posiłki, wzajemny roznoszący się po domu śmiech, ogólna radość i szczęście łączące się w cudowną rodzinę. Nic nie zwiastuje nadchodzącej tragedii. Chloe ma przejść rutynowy zabieg wycięcia migdałków. Nocne chrapanie, coraz częstsze bóle gardła, angina - tych problemów chcą pozbyć się dla dziewczynki jej rodzice, nie przeczuwając, jak ciężkie konsekwencje poniosą...

Tak, Chloe umiera. Nie ma tu czego ukrywać; spodziewałam się może czegoś trochę innego. Myślałam, że w pewien sposób zostanie ukazana walka dziewczynki z chorobą, ale... Sepsa to nie choroba, z którą można walczyć w nieskończoność. Poza tym autorka miała inny zamysł na tę książkę i bardzo dobrze. Cholernie wyciska z Czytelnika całą emocjonalność; chyba po raz pierwszy tyle płakałam nad książką, naprawdę. Cele są dwa: ukazać tragedię małżeństwa i rodziny, która traci najważniejszą osobę w życiu, oraz ukazać sepsę jako podstępną chorobę, o której ludzie wciąż wiedzą za mało. Każdy rozdział rozpoczyna się istotną informacją na ów temat, sama autorka jest ambasadorką fundacji zajmującej się szerzeniem wiedzy o sepsie. Przyznam szczerze, że sama do tej pory nie wiedziałam wielu rzeczy, np. że sepsa zabija więcej ludzi niż rak piersi, prostaty i jelita grubego łącznie! Jeśli ktoś sądzi, że sepsa to tylko niegroźne powikłanie po jakimś zabiegu, grubo się myli. To coś zupełnie innego. Poważnego. Groźnego. Niebezpiecznego. Śmiertelnego. Amanda Prowse nie bawi się z Czytelnikiem; bez zbędnego owijania w bawełnę uświadamia tragizm sytuacji. Grace i Tom - jeszcze niedawno małżeństwo perfekcyjne - teraz dwa wraki, zaczynające dryfować w dwie zupełnie przeciwne strony. Dawniej jeden wspólny front, a teraz... Wzajemnie obwinianie się, wypominanie, zadawanie ran, oddalanie się, by jakoś przeżyć niewyobrażalny ból po stracie dziecka. Każde z nich próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji, jednak wciąż się gubią, napotykają opór swojej psychiki i fizyczności. Zamykają się w swoich kokonach, nie dopuszczając nikogo ani niczego do siebie, koncentrując się na żałobie i wspominaniu małej Chloe. Rozpoczyna się szukanie winnego, pretensje do siebie nawzajem, jak bardzo każda chwila z córką bywała czasem niedoceniona, dlaczego ich wiedza o sepsie była znikoma; czy było cokolwiek, co mogło zapobiec tragedii. Nie sposób wyrazić cierpienia po stracie dziecka; cierpią nie tylko rodzice Chloe, ale również jej dziadkowie, ciocia, wujek, rodzina. Tragedia przytłacza wszystkich, odbierając szansę na normalne życie.

Gdy Grace w końcu wyjeżdża, by w samotności mierzyć się z bólem, zaczyna dostrzegać, że świat nie kręci się wokół niej. Że są inni, których przeżycia również odciskają się bolesnym piętnem na duszy. I wtedy kobieta zaczyna widzieć światełko w tunelu. Iskrzącą się nadzieję na lepsze jutro. Trzeba tylko zwalczyć pierwotne instynkty, mówiące o kompletnym zapadnięciu się. Trzeba chcieć i mocno wierzyć, że doświadczenia wzmacniają, nie osłabiają. Bardzo mnie poruszyła ta książka; po lekturze naprawdę nie jest się w stanie wykrztusić słowa. Wzruszenie i potrzaskane serce odbierają dech. Uwierzcie, zaczniecie rozglądać się dookoła i dostrzegać to, czego wcześniej nie widzieliście. Doceniać to, na co nie zwracaliście uwagi. Warto chociaż na chwilę się zatrzymać. Bo co trzy i pół sekundy na świecie ktoś umiera na sepsę. Wiedziałeś/aś o tym?

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl :)