8.15.2017

"Początek wszystkiego" Robyn Schneider



Autor: Robyn Schneider
Wydawnictwo: Moondrive (Otwarte)
Ilość stron: 352
Tłumaczenie: Aga Zano

"(...) Wilde powiedział kiedyś, że umieć żyć to najrzadsza rzecz na świecie, bo większość ludzi jedynie egzystuje i to wszystko. Nie wiem, czy miał rację, ale wiem, że ja bardzo długo tylko egzystowałem. A teraz zamierzam żyć".

Za każdym razem, gdy przyrzekam sobie, że w najbliższym czasie nie sięgnę po literaturę młodzieżową, wpada mi w ręce typowa z owego gatunku powieść; bestseller, głośno reklamowany hit, wołający o uwagę. Jako, że nie ukrywam, iż jestem książkową sroką, interesuję się tym, co błyszczy, wychyla się z tłumu innych podobnych rzeczy; dobra reklama przyciąga oko, nie ma co ukrywać. A jeśli dotyczy czegoś tak ważnego jak życie i motoru napędowego, by je zmienić... Nie było innego wyjścia, MUSIAŁAM przeczytać "Początek wszystkiego".

Ezra Faulkner to typowy amerykański idealny nastolatek; przystojny gwiazdor tenisa, uwielbiany przez znajomych, zawsze otoczony wianuszkiem dziewcząt (oczywiście zajęty przez tę najpopularniejszą), zamożny, mający wszelkie zachcianki i pragnienia na wyciągnięcie ręki. Jest szczęśliwy, kariera sportowa stoi przed nim otworem, zatem czego chcieć więcej? Chłopak nie ma pojęcia, jak w jednym momencie całe jego dotychczasowe życie może runąć, niczym przysłowiowy domek z kart. Jeden wypadek; roztrzaskane kolano, zdrada dziewczyny, długi pobyt w szpitalu, skomplikowana rehabilitacja i psychoterapia, brak zrozumienia ze strony najbliższych - wystarczy, by całkowicie zmienić bieg wydarzeń. Ezra nie może odnaleźć się w nowym świecie, do którego przecież nie należał. Nie tak miało być; miał inne plany i marzenia, z innymi ludźmi wiązał swoją przyszłość. Do czasu.

Cassidy Thorpe to dziewczyna pełna tajemnic. Nigdy nie zaprasza nikogo domu, jest mistrzynią w konkursach debatowych, zna naprawdę dziwne słowa w różnych językach, żyje chwilą. Gdy na jej drodze całkiem przypadkiem staje Ezra, Cassidy zaczyna zauważać, że są bardzo podobni. Wciąga chłopaka w swój świat, pokazując mu, że jeden nieszczęśliwy wypadek nie jest w stanie przekreślić jego życia, które dopiero może się rozpoczynać, przynosząc dobro.

"Słowa mogą cię zdradzić, jeśli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny, jeśli jest ich zbyt wiele".

Powieść jest szumnie reklamowana jako taka "na lato", jednak otwarcie mogę przyznać, że czytać ją można o każdej porze. Owszem, jest bardzo ciepła, wciągająca, otulająca swoją taką "przytulnością", jednak jeśli ktoś spodziewa się ckliwego romansu, to niestety muszę taką osobę rozczarować. Autorka zaskakuje; każda rozmowa głównych czy pobocznych bohaterów jest przemyślana, akcja rozwija się powoli, by na końcu przyspieszyć i przygnieść swoim finałem. Lubię, gdy książki mają nieoczywiste zakończenia; czasem powoduje to we mnie łzy, jednak doceniam, iż autor nie idzie na łatwiznę, dając Czytelnikowi banał do ręki. Tutaj na pewno nie jest banalnie. Nie jest słodko, choć tak mogłoby się wydawać, mając do czynienia z uczuciem rodzącym się między młodymi osobami. Nic nie jest przerysowane, sztuczne, ubarwione, wyolbrzymione; pomysł fabuły i jej potencjał został wykorzystany w pełni. Czytelnik może się zmierzyć ze wspomnieniami Ezry i Cassidy; zobaczyć, jak pomimo swojego młodego wieku wiele przeszli, dzielnie stawiając czoła teraźniejszości i temu, co ma się dopiero wydarzyć. Ich historia wywołuje szereg skrajnych emocji; z jednej strony kibicowałam im, cieszyłam się ich każdym najmniejszym gestem, by za chwilę zostać brutalnie sprowadzoną na ziemię przez panią Schneider, co skutkowało żalem, wręcz smutkiem i uczuciem, że czegoś mi będzie brakowało po zakończeniu lektury. Autorka w ciekawy sposób ukazuje, jak jedno zdarzenie, jedna chwila, jeden moment może zaważyć na całym naszym dalszym życiu. Jak jedna decyzja może zmienić to, co budowało się do tej pory. Jak konsekwencje danych wyborów mogą znaleźć ujście w przyszłości, krusząc całkowicie jej zaplanowany bieg. "Początek wszystkiego" to nieprzewidywalna opowieść o nadziei, która zawsze powinna towarzyszyć człowiekowi, w tych najlepszych i najgorszych momentach jego życia. To historia o wierze w lepsze jutro; o nieustannym dążeniu do celu, o zmianach, które wciąż ewoluują, by ten cel osiągnąć. To nie jest słodka lektura. To kawał dobrej młodzieżowej literatury, która wiele uświadamia, jednocześnie pokazując, jak wiele można mieć, jak bardzo tego nie doceniać, by później z przykrą łatwością to utracić. Robyn Schneider bezceremonialne obnażyła prawdę krążącą w świecie; że dopiero te przykre wydarzenia otwierają człowiekowi oczy na jego najbliższe otoczenie. I choć czasem bywa to okrutnie bolesne, należy wierzyć, iż nic się tak naprawdę nie kończy. Lecz dopiero pozornie smutny epizod z życia staje się motorem napędowym, będącym początkiem wszystkiego.

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl, gdzie znajdziecie również inne nowości!
;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz