8.03.2017

"Trzy i pół sekundy" Amanda Prowse



Autor: Amanda Prowse
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 312
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska

"(...) to zawsze będzie bolało, bez względu na to, ile czasu upłynie".

Książkę przeczytałam jakiś czas temu, jednak długo nie mogłam napisać o niej kilku konkretnych zdań. Wciąż moje palce zastygały nad klawiaturą, myśli uciekały gdzieś w dal, a w oczach momentalnie szkliły się łzy na samo jej wspomnienie. Ciężko napisać recenzję lektury, która w jednej sekundzie niszczy wielkie wyobrażenia o idealnym świecie; do tej pory starałam się żyć na przysłowiowe sto procent, jednak nie do końca widziałam najprostsze rzeczy, które natychmiast mogą odejść do przeszłości. Niezwykle trudno powiedzieć o takiej książce, że jest "dobra", czy wręcz "rewelacyjna", jeśli się wie, co znajduje się w środku. Bo pomimo tego, że według mnie publikacja ta jest naprawdę godna uwagi, to muszę od razu ostrzec: jest brutalna w swojej prostocie, smutna, uświadamiająca wiele ważnych spraw, kipiąca emocjonalnością ludzi w niej występujących. Ta lektura nie przysporzy Wam radości, uśmiechu; przy niej się nie odprężycie, nie zrelaksujecie. To nie jest czytadło na jeden wieczór, przy winie czy dobrym drinku. To nie taka książka, o której będziecie mówić "Wow, świetna, polecam" z radością towarzyszącą przeczytanej pozycji. Owszem, polecicie ją - tak jak ja teraz - ale z zastrzeżeniem, że książka ta to przede wszystkim ból, ogrom cierpienia, krzywda i poczucie braku sensu życia. Jednak jest też nadzieja. I to właśnie o tym Wam opowiem.

Grace i Tom to para idealna. Ona pracuje w dużej firmie, on zajmuje się domem i trzyletnią córeczką Chloe. Wspólne posiłki, wzajemny roznoszący się po domu śmiech, ogólna radość i szczęście łączące się w cudowną rodzinę. Nic nie zwiastuje nadchodzącej tragedii. Chloe ma przejść rutynowy zabieg wycięcia migdałków. Nocne chrapanie, coraz częstsze bóle gardła, angina - tych problemów chcą pozbyć się dla dziewczynki jej rodzice, nie przeczuwając, jak ciężkie konsekwencje poniosą...

Tak, Chloe umiera. Nie ma tu czego ukrywać; spodziewałam się może czegoś trochę innego. Myślałam, że w pewien sposób zostanie ukazana walka dziewczynki z chorobą, ale... Sepsa to nie choroba, z którą można walczyć w nieskończoność. Poza tym autorka miała inny zamysł na tę książkę i bardzo dobrze. Cholernie wyciska z Czytelnika całą emocjonalność; chyba po raz pierwszy tyle płakałam nad książką, naprawdę. Cele są dwa: ukazać tragedię małżeństwa i rodziny, która traci najważniejszą osobę w życiu, oraz ukazać sepsę jako podstępną chorobę, o której ludzie wciąż wiedzą za mało. Każdy rozdział rozpoczyna się istotną informacją na ów temat, sama autorka jest ambasadorką fundacji zajmującej się szerzeniem wiedzy o sepsie. Przyznam szczerze, że sama do tej pory nie wiedziałam wielu rzeczy, np. że sepsa zabija więcej ludzi niż rak piersi, prostaty i jelita grubego łącznie! Jeśli ktoś sądzi, że sepsa to tylko niegroźne powikłanie po jakimś zabiegu, grubo się myli. To coś zupełnie innego. Poważnego. Groźnego. Niebezpiecznego. Śmiertelnego. Amanda Prowse nie bawi się z Czytelnikiem; bez zbędnego owijania w bawełnę uświadamia tragizm sytuacji. Grace i Tom - jeszcze niedawno małżeństwo perfekcyjne - teraz dwa wraki, zaczynające dryfować w dwie zupełnie przeciwne strony. Dawniej jeden wspólny front, a teraz... Wzajemnie obwinianie się, wypominanie, zadawanie ran, oddalanie się, by jakoś przeżyć niewyobrażalny ból po stracie dziecka. Każde z nich próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji, jednak wciąż się gubią, napotykają opór swojej psychiki i fizyczności. Zamykają się w swoich kokonach, nie dopuszczając nikogo ani niczego do siebie, koncentrując się na żałobie i wspominaniu małej Chloe. Rozpoczyna się szukanie winnego, pretensje do siebie nawzajem, jak bardzo każda chwila z córką bywała czasem niedoceniona, dlaczego ich wiedza o sepsie była znikoma; czy było cokolwiek, co mogło zapobiec tragedii. Nie sposób wyrazić cierpienia po stracie dziecka; cierpią nie tylko rodzice Chloe, ale również jej dziadkowie, ciocia, wujek, rodzina. Tragedia przytłacza wszystkich, odbierając szansę na normalne życie.

Gdy Grace w końcu wyjeżdża, by w samotności mierzyć się z bólem, zaczyna dostrzegać, że świat nie kręci się wokół niej. Że są inni, których przeżycia również odciskają się bolesnym piętnem na duszy. I wtedy kobieta zaczyna widzieć światełko w tunelu. Iskrzącą się nadzieję na lepsze jutro. Trzeba tylko zwalczyć pierwotne instynkty, mówiące o kompletnym zapadnięciu się. Trzeba chcieć i mocno wierzyć, że doświadczenia wzmacniają, nie osłabiają. Bardzo mnie poruszyła ta książka; po lekturze naprawdę nie jest się w stanie wykrztusić słowa. Wzruszenie i potrzaskane serce odbierają dech. Uwierzcie, zaczniecie rozglądać się dookoła i dostrzegać to, czego wcześniej nie widzieliście. Doceniać to, na co nie zwracaliście uwagi. Warto chociaż na chwilę się zatrzymać. Bo co trzy i pół sekundy na świecie ktoś umiera na sepsę. Wiedziałeś/aś o tym?

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl :)   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz