11.04.2017

"Damy, dziewczyny, dziewuchy. Historia w spódnicy" - Anna Dziewit-Meller



Autor: Anna Dziewit-Meller
Wydawnictwo: Znak (emotikon)
Ilość stron: 160

Nigdy nie ukrywałam, że książki dla dzieci są bardzo bliskie mojemu sercu. Od najmłodszych lat zaczytywałam się w bajkowych i baśniowych historiach; to od takich lektur właśnie wzięła się przecież moja MIŁOŚĆ do czytania. Z dziećmi jestem związana od zawsze; nigdy nie miałam problemu z podjęciem decyzji na temat tego, co chcę robić w życiu. "Być nauczycielką" - tak brzmiała moja odpowiedź na każde pytanie dotyczące mojej przyszłości. Studia, praca wakacyjna a później ta zawodowa; każdy z tych aspektów wpływał w jakiś sposób na moje życie, zresztą jest i tak do tej pory. Chcę łączyć to, co lubię, i pragnę robić to jak najlepiej. Pracuję z dziećmi od dobrych paru lat; a w swojej pracy podsuwam im różne perełki z zakresu literatury dziecięcej. Śledzę nowinki na rynku wydawniczym; staram się być na bieżąco z tym światem, a autorów piszących dla dzieci (i niejednokrotnie o dzieciach) darzę ogromnym uznaniem i szacunkiem, jako, że jest to dla mnie wyzwanie: parać się tak specyficznym gatunkiem literackim. Specyficznym, bo TO grono odbiorców jest chyba najbardziej wymagającą publicznością i zawziętym krytykiem w jednym. Dlatego, gdy w moje ręce ma szansę trafić książka przeznaczona dla dzieci - nie waham się ani chwili i ją przejmuję. Uwielbiam wiedzieć co w trawie piszczy, a jeśli książka ta ma dobre opinie, znaczy to, że dzieci ją polubią. Nie byłabym jednak sobą, gdybym osobiście tego nie przewałkowała w każdą stronę ;). Zatem zapraszam na zdań moich kilka dotyczących pewnej literackiej perełki, która dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak znalazła się na mojej półce. I już teraz wiem, że zostanie ze mną na zawsze. 

Z historią zawsze byłam na bakier, wstyd się przyznać, gdyż moja ciocia uczy tego przedmiotu w szkole. Ale teraz, z perspektywy czasu, gdy tylko mogę - daję dawnym czasom szansę. A jeśli chodzi o tematykę kobiecą, to tym bardziej!

W książce nie znajdziemy żadnych dat ani przydługich opowieści. Nie ma nudy! Jest tu za to siedemnaście cudownych kobiecych postaci, które odegrały ważną rolę na kartach historii, jednak nie zawsze było (i nie jest do tej pory) głośno. W cały szereg pań wprowadza nas jedna z nich: Heńka Pustowójtówna - aktywna uczestniczka powstania styczniowego. W formie gawędy; czegoś w rodzaju snucia opowieści, prostym językiem, takim, którym spokojnie się można zwracać do dzieci bez obawy, że czegoś nie zrozumieją - autorka niesie nas przez kolejne karty. Mamy tu między innymi historie naszej Królowej Jadwigi, samej Heńki, Krystyny Krahelskiej, dzięki której mamy warszawską Syrenkę, Magdaleny Bendzisławskiej (która była pierwszą kobietą chirurgiem, dacie wiarę?) a także wielu innych. Lekturę czyta się niemożliwie szybko; i nie sposób się oderwać. Na uwagę zasługuje fakt, iż na końcu każdego rozdziału zostały zamieszczone trudniejsze pojęcia, które się w nim pojawiają. Więc jeśli któryś z rodziców mimo klarowności przekazu wciąż się zastanawiał, czy aby na pewno jego dziecko każdy aspekt zrozumie - na końcu ma już totalnie WSZYSTKO podane na tacy. I ilustracje Joanny Rusinek - coś pięknego. 

Jestem pewna, że każda kobieta, mała czy duża znajdzie tu coś dla siebie. Każda z opisywanych tu postaci bardzo mi się podobała; każdej dobrze życzyłam, kibicowałam, gdyż WSZYSTKIE to mocne perełki w polskiej historii. Jestem przekonana, iż autorka skutecznie rozbudzi w dzieciach (ale i rodzicach) zainteresowanie historią; doszukiwaniem bardziej dogłębnym tego, co zostało poruszone w książce, gdyż z oczywistych powodów Pani Anna nie wdawała się tu w suchy przekaz informacji, nie taki jest cel tej lektury. Zapada w pamięć wiele rzeczy. To, że dawniej podział społeczny był bardzo nierówny; wszędzie liczyli się tylko mężczyźni, kobiety musiały walczyć o swoje. Ale bohaterki "Dziewczyn..." pokazują, że warto walczyć, czasem i do samego końca, by osiągnąć to, o czym się marzy. To, że ciężka praca opłaca. To, że kobieta to silna płeć i ze wszystkim sobie poradzi. To, że nie ma rzeczy niemożliwych. Trzeba tylko bardzo chcieć...

Sam zdecyduj, czy chcesz poznać historie dam, dziewuch i dziewczyn - czyli tak naprawdę każdej z nas ;). Ja polecam bardzo bardzo!

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz