12.12.2017

"Czarna Madonna" Remigiusz Mróz



Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Czarna Madonna
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 460
Rok wydania: 2017

"Czekała mnie walka. Starcie z tym, co leżało uśpione w mojej duszy".

Chyba nigdy tak długo nie zbierałam się do opublikowania paru zdań na temat jakiejś książki, jak właśnie w tym przypadku. Wychodzi tu mój swoisty brak profesjonalizmu, gdyż swoje zdanie powinnam zamieszczać tu "na gorąco", zaraz po lekturze, by w jak najbardziej obrazowy sposób wyrazić swoją opinię. Tymczasem... Tak ciężko, tak trudno, tak dwojako - po prostu nie wiem, czy będę umiała. Choć pozornie powinno być łatwiej, bo teraz, na spokojnie mogę podejść do tematu i racjonalnie przedstawić swój odbiór "Czarnej Madonny". 

Gdy tylko ta publikacja ukazała się na rynku wydawniczym, wiedziałam, że będzie grom (nomen omen) z jasnego nieba. Promocja marketingowa była rewelacyjna, na innych blogach widziałam koperty z fragmentami informacji o "locie", co podsycało ciekawość, o czym tym razem napisze Remigiusz Mróz, i czy zawładnie sercami, kolejny raz? Jak wiadomo, dobra reklama się przydaje; gdy książka pojawia się w każdym możliwym miejscu, nie da się przejść obok niej obojętnie. Proste. Miałam tak i ja. Po rewelacyjnych wrażeniach, których dostarczyła mi seria z Chyłką i Oryńskim czy "Behawiorysta" (książka, od której moja mroźna przygoda się zaczęła), pomyślałam -  dlaczego nie? W końcu to Mróz, pewniak, na pewno będzie to dobre. No, ale cóż... Niestety.

Głównym motywem książki jest lot do Tel Awiwu; na pokładzie samolotu jest Aneta - narzeczona Filipa, byłego księdza, który dla kobiety zrezygnował z posługi kapłańskiej. Wraz z Anetą mieli się udać w podróż do Ziemi Świętej, jednak w wyniku zobowiązań Filipa, musiał on zostać w domu, a Aneta poleciała sama. I w całej tej sytuacji nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie to, że w pewnym momencie samolot znika z radarów gdzieś w okolicach Morza Śródziemnego, co wywołuje szok na całym świecie. Za nim kolejny. A na niebie pojawia się pentagram. Filip za wszelką cenę pragnie odzyskać ukochaną; nie wie jednak jeszcze, iż w całej tej historii jest przewidziana dla niego większa rola, a przeszłość, jak i inne aspekty , takie jak religia, wiara, Kościół niebezpiecznie dają o sobie znać. Co się stało? Dlaczego zaginął właśnie ten samolot? Co się stało z ludźmi na pokładzie? Co z tym wspólnego ma Filip? Pojawia się coraz więcej pytań, na które ciężko znaleźć odpowiedź. Czytelnik, niesamowicie zaintrygowany idzie dalej, a tam... Strach się bać, dosłownie. 

Sam autor wyznaje, iż bardzo źle się mu pisało tę książkę, że "nigdy więcej", chciał napisać horror religijny, więc spełnił swój zamiar, jednak nie będzie już szedł w tę stronę. I oby tak było, bo... To nie Pana klimat, Panie Remigiuszu ;).

Klimat egzorcyzmów, opętań; wiary katolickiej, religii chrześcijańskiej, polska rzeczywistość... Na pewno należy się ukłon w stronę autora za zmierzenie się z tak trudną tematyką, która ugodzić może w kilka czułych strun. Na uwagę zasługuje również fakt, iż pan Mróz nie napisał sobie tej książki ot tak; solidnie się do niej przygotował, chociażby czytając opisy egzorcyzmów watykańskiego egzorcysty Gabriele Amorth'a. Sama lekko zagłębiłam się w temat i mówiąc szczerze, nie dałam rady. Opis tych niewyobrażalnych rzeczy, o których opowiada ojciec Amorth; działanie szatana, opętania - jak silną trzeba mieć psychikę i jak niezachwianą wiarę, by móc pomagać ludziom obezwładnionym przez złego ducha? Dla zwykłego człowieka jest to nie do pojęcia. Po prostu nie do pojęcia. Opisy przeprowadzanych egzorcyzmów szokują, wydają się niewiarygodne, jednak cała struktura działania szatana na tym właśnie polega. Jego największa bronią jest to, że się w niego nie wierzy. I do takich ludzi najłatwiej uzyskać mu dostęp. Ojciec Amorth dobitnie to uświadamia, dzieląc się swoim doświadczeniem. Doświadczeniem, którego elementy na łamy swojej powieści przeniósł Remigiusz Mróz. Bo o tym właśnie jest "Czarna Madonna". To horror religijny, który ma za zadanie sprawić, by człowiek się bał. I zaczął się zastanawiać nad swoim życiem.

Nie powiem, bałam się, czytając tę książkę. W polskiej literaturze niezbyt często można zobaczyć podobną tematykę, dlatego tym bardziej jestem pełna podziwu dla autora, który się z tym zmierzył. Jednak uważam, iż cała historia; otoczka wokół niej tworzona - nie porwały mnie, ani ze względów stylistycznych, ani fabularnych. Bohaterowie lekko mdli, z żadnym nie umiałam się utożsamić, co bardzo cenię w powieściach. No i powracający wciąż obraz "Czarnej Madonny"... Nie wiem, jak to odbierać; czy Mróz oddaje hołd naszemu religijnemu cudowi, czy raczej wręcz przeciwnie. Starałam się szukać plusów, jednak bardzo ciężko czytało mi się tę książkę, po prostu nie była to lektura dla mnie. Lubię pisarstwo Dana Browna, szukałam tutaj podobieństw - i być może trochę ich jest w symbolice i religijności, jednak na tym porównywanie się kończy. Z Kingiem nie miałam zbyt wiele do czynienia, jednak horror, po którym nie mogłabym spać? Nie, "Czarna Madonna" do tego gatunku nie należy. Nie wiem, jak zaklasyfikować tę powieść; nie wiem, czy to kwestia tego, że spodziewałam się (po opisie z okładki i reklamach) czegoś innego? A może to moje zbyt ostrożne podejście do tematyki egzorcyzmów? Naprawdę trudno mi odpowiedzieć. Najlepiej by było nie pisać o tej książce, bo zdania są podzielone, opinie różne, kto chce ją przeczytać, to to zrobi. Dla mnie jest czymś w rodzaju... Ósmej części Harry'ego Pottera. Niepotrzebne to było, ale jednak się sięgnie, bo autor nigdy nie zawiódł. I mimo tego; mimo zastrzeżeń, niepewności, wątpliwości, mieszanych odczuć - nadal się będzie sięgało po książki tego autora, bo wzbudził on już wcześniej swojego rodzaju zaufanie. Poza tym, akurat w tym wypadku Remigiusz Mróz sam przyznał, że nigdy więcej nie napisze horroru religijnego, więc trzymam za słowo :).

Książki niestety nie poleciłabym nikomu, nawet fanom Mroza - czytacie na własną odpowiedzialność. Każdy ma prawo popełniać pomyłki, dlatego w żadnym wypadku nie zrażam się do autora (i Wam też odradzam, bo oprócz tej jednej potyczki ma rewelacyjny styl i polot)  i zabieram się za inne jego powieści.


Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz