12.14.2017

"Początek" Dan Brown



Autor: Dan Brown
Tytuł: Początek
W oryginale: Origin
Seria/cykl: Robert Langdon (tom 5)
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 576
Tłumaczenie: Paweł Cichawa
Rok wydania: 2017

"Otóż życie jest wyjątkowo skutecznym sposobem na rozproszenia energii".

Odkąd tylko usłyszałam, że Dan Brown napisał kolejną książkę o przygodach Roberta Langdona - specjalisty od symboli i ukrytych znaczeń - wprost nie mogłam się doczekać lektury. Moja historia z autorem rozpoczęła się wprawdzie nie w odpowiedniej kolejności, bowiem od "Zaginionego symbolu" i dopiero później wkroczyła na właściwe tory, jednak zapałałam do niego natychmiastową sympatią. Lekkie pióro, charakterystyczny styl, mała objętość rozdziałów, przez co każdą jego książkę czyta się niemożliwie szybko; mnóstwo informacji dotyczących sfer życia, o których czasami nie ma się pojęcia, doskonale przeprowadzony research, malowniczość opisywanych miejsc, dzięki czemu ma się wrażenie przebywania w przedstawianych miastach, fotograficzna wręcz dokładność, klarowność, efekt nieustannego napięcia towarzyszący lekturze, wrażenie szeregu emocji występujących w trakcie czytania. Brown to pewna marka; gdy tylko widzimy jego nazwisko, od razu wiem, że książka z miejsca osiągnie wszelkie rekordy popularności, będzie się sprzedawała w milionach egzemplarzy, a liczba fanów autora wciąż będzie wzrastać. Nic dziwnego. Zasłużył sobie na to. Seria o Robercie Langdonie to bestseller cały czas utrzymujący się na szczycie.

"Początek" to piąta część przygód profesora z Harvardu, który tym razem musi zmierzyć się z mocami... Nauki. Słodkiej i doskonałej.

Robert Langdon jest zaskoczony, gdy dostaje zaproszenie na wystąpienie naukowe swojego byłego studenta - Edmonda Kirscha. Zdumienie jest tym większe, gdy okazuje się, że owo przemówienie będzie rejestrowane internetowo, na żywo prosto z Muzeum Guggenheima w hiszpańskim Bilbao. Kirschowi bardzo zależy na obecności profesora, gdyż, jak twierdzi, dzięki niemu doszedł do miejsca, w którym znajduje się teraz. Przedmiotem wystąpienia ma być szokujące odkrycie naukowe, które, według Edmonda ma zachwiać wszelkimi religijnymi filarami. Każda wiara, każda religijna nauka ma upaść, gdyż w wątpliwość poddane zostają dwa najważniejsze pytania ludzkości:

"Skąd przybyliśmy?"
"Dokąd zmierzamy?"

Sam Kirsch porównuje swoje dokonanie do odkrycia Kopernika; wie, że wstrząśnie ono całym światem, powodując lawinę dyskusji, domysłów, być może paniki. Zdaje sobie sprawę, że z naczelnego futurysty i genialnego informatyka może stać się nagle wariatem, który pragnie za wszelką cenę udowodnić swoje racje. Edmond jest jednak tak podekscytowany swoim odkryciem, iż nie cofnie się przed niczym, by je upublicznić. Całe swoje życie poświęcił na badania; wydał miliony na rozwój swoich wynalazków, m.in. sztucznej inteligencji, w której widział przyszłość ludzkości. Mężczyzna zaprasza najsławniejszych swoich znajomych, w tym Langdona, do Hiszpanii, gdzie przy pomocy swojej przyjaciółki i dyrektorki muzeum w jednym - chce pokazać wstrząsający wynik swoich badań. Wynik, który raz na zawsze zmieni ludzkie światopoglądy.

Jest jednak ktoś, komu bardzo zależy na tym, by odkrycie pozostało nieujawnione. Ktoś, kto zrobi WSZYSTKO, by tego dokonać...

Rozpoczyna się wyścig z czasem; skrywane tajemnice powoli zaczynają wychodzić na jaw, pozory coraz bardziej zaczynają mylić, nic nie jest takim, jakim się wydaje. Robert Langdon musi natychmiastowo podjąć decyzję, by rozwikłać ciążącą zagadkę. W jej rozwiązaniu pomaga mu przyjaciółka Edmonda - piękna Ambra Vidal, która, jak się okazuje, jest również narzeczoną księcia Hiszpanii...

Jeśli chodzi o sposób pisarstwa Browna - nie ma tu nic nowego. Utarty schemat, który porwał tłumy Czytelników. Langdon, towarzysząca mu piękna kobieta, ucieczka, sekrety, intrygi, konflikty, osobiste porachunki, "wyższe dobro", religia, miasto europejskie, które Czytelnik poznaje wręcz namacalnie, jakby spacerował sobie jego ulicami, mnogość wątków, które niebezpiecznie łączą się w całość... Tym razem jednak autor skupia się głównie na kwestii nauki, pod każdym względem; komputerów, wyższych technologii i ich rozwoju, robotyki, maszyn, które kiedyś zastąpią ludzi. Jest tu mnóstwo nowoczesnego żargonu, symboliki, na terenie których swobodnie będą się poruszać maniacy nowinek technicznych i technologicznych. To trochę inny Dan Brown niż do tej pory. Nie wiem, czy to kwestia tematu, jednak ta powieść niestety mnie nie porwała. Uwielbiam jednakowo cztery poprzednie z cyklu o Robercie Langdonie, ale ta... Ma coś w sobie, co nie kradnie tak uwagi i zainteresowania jak "Kod Leonarda da Vinci", "Anioły i demony", Zaginiony symbol" czy "Inferno". Te pochłaniałam w maksymalnie dwa dni, "Początek" zajął mi ponad dwa tygodnie. Główny bohater nie zachwycał; to już nie to samo, co dawniej. Brakuje mu energii, rześkości, werwy, w końcu ma już ponad pięćdziesiąt lat. Był... Bezbarwny. Ale nie tylko on. Żadna z postaci nie zaintrygowała mnie na dłużej; z żadną nie umiałam się utożsamić, nikomu nie kibicowała, nikogo nie potępiałam. Momentami lektura była wręcz nudna; przygniotły mnie skomplikowane opisy superkomputerów, sama intryga nie była tak wciągająca, zakończenie przewidywalne, a i tak na swój sposób rozczarowujące. Odnoszę dziwne wrażenie, iż autor po prostu "odgrzał" to, czym zaskarbił sobie uwielbienie; nie zaskoczył więc, nie porwał, nie chcę używać określenia "pójście na łatwiznę", bo książka jest dowodem na to, że się do tematu mocno przygotował, jednak... To jednocześnie schemat, do którego nas przyzwyczaił, a tak mocno naciągnięty. Niestety. Czegoś zabrakło. Iskry, której się tak bardzo oczekiwało. 

Książka dobra, mogę ją polecić fanom autora, jednak oni, przyzwyczajeni do fajerwerków - teraz tutaj ich nie dostaną. Pozostałym rekomenduję poprzednie książki Dana Browna. To po nich krystalizuje się jego fenomen.

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz