7.15.2018

"Jak upolować pisarza?" Sally Franson



Autor: Sally Franson 
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 384
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Rok wydania: 2018

"Dobroć zawsze trzyma się na dystans, czekając aż wydarzy się coś złego, bo każdy z nas na pewnym etapie swojego życia przeżył rozczarowanie".

Gdy tylko ujrzałam zapowiedź książki cechującej się podobieństwem do słynnego: "Diabeł ubiera się u Prady" - nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Gdy na dodatek okazało się, iż fabuła oscyluje wokół kręgu pisarzy i ich branży, jakim jest literacki świat... Czego mogłabym chcieć więcej? Wydawać by się mogło, iż trafiłam na lekturę idealną! Zachęcała również okładka i pozytywne recenzje, oraz zapowiedź samej autorki, gdzie opisywała główną bohaterkę jako taką, której nie polubię od razu. Jednak miało się to zmienić. 

Niestety.

Casey Pendergast ma dwadzieścia osiem lat, pracuje w agencji reklamowej. Jest niepoprawną optymistką, ma milion pomysłów na minutę (które skrzętnie realizuje), jej nogi porównywane są do gazeli i na dodatek uwielbia swoje życie. Lubi swoją pracę, swoją najlepszą przyjaciółkę Susan (z którą czasem nie potrafi się dogadać), swój team z agencji, pomimo iż czasem "obrabiają sobie tyłki". Najbardziej Casey chyba jednak lubi swoją szefową Celeste, dzięki której, jak twierdzi, zawdzięcza to, kim jest. A jest gwiazdą. I nic nie jest w stanie zmienić jej tak wysokiego mniemania o sobie. Gdy pewnego razu Celeste wyznacza Casey do tajnego projektu, jakim jest pozyskanie pisarzy do głośnych kampanii reklamowych - dziewczyna nie posiada się z radości. Zrobi wszystko, by pokazać się od jak najlepszej strony. Jej głównym zadaniem jest przekonanie dziesięciu autorów powieści i poetów do akcji. Na pierwszy rzut idzie Ben Dickinson - z którym Casey od razu łapie nić porozumienia...

Nie wiem jak ocenić tę książkę; z jednej strony nie porwała mnie w żaden sposób, nie otworzyła mi oczu na nic nowego, główna bohaterka zamiast wzbudzić moją sympatię, to wręcz przeciwnie - nie uzyskała jej do samego końca. Z innego punktu widzenia nie mogę jednak powiedzieć, iż ta książka to kompletna strata czasu, gdyż umiliła mi kilkugodzinną podróż pociągiem, skłoniła do kilku refleksji, oraz dała powód, by nigdy nie ufać już szumnym zapowiedziom. Zatem pozwolę ją sobie ocenić dwojako. 

PLUSY
Główna bohaterka to typowa młoda dziewczyna, która marzy o tysiącu rzeczy naraz; angażuje się w każde swoje działanie na sto procent, oddaje się pracy, gdzie największą nagrodą jest spora wypłata oraz błysk zadowolenia w oczach wymagającej szefowej. Casey bezwiednie poddaje się wpływowi Celeste; nie widzi tego, jak ona i jej współpracownicy są wykorzystywani, nie przyjmuje do wiadomości, iż brak życia towarzyskiego to jednak jest problem, twierdzi, że skoro ma przyjaciółkę Susan, to nie potrzebuje już nikogo innego do zapełniania swojego czasu. Dziewczyna jest profesjonalna w tym co robi, robi to dobrze, jest jej wygodnie z wysokim standardem życia (zresztą komu by nie było), gdy dostaje ogromne zadanie do wykonania - jest zaszczycona i od razu rusza do działania. Popełnia po drodze kilka potyczek, jednak nikt nie jest idealny, prawda? Niekwestionowanym plusem powieści jest fakt, iż przez przysłowiową dziurkę od klucza możemy zobaczyć, jak naprawdę wygląda życie w agencji reklamowej; na jakiej zasadzie celebryci są nakłaniani do udziału w akcjach i kampaniach, co za to dostają, jak wygląda praca ludzi, którzy muszą za to odpowiadać, kto tak naprawdę jest na szczycie, a kto tylko "cieniem" powodzenia reklamy. Ile można zyskać, a jak szybko można to stracić. Czym tak naprawdę są social media?Autorka ukazała dobitnie, jak fałszywe są to sfery, ile kosztuje "bycie na szczycie", jaką cenę trzeba zapłacić, by osiągnąć sukces w tej branży; niejednokrotnie na szali stawia się rodzinę, przyjaciół, bliskich, w myśl zasady "po trupach do celu". Ale czy o to chodzi? By na samym końcu zostać samemu, ze świadomością, że nie można na nikogo liczyć? Sally Franson zmusza do refleksji nad tym, ile można poświęcić dla kariery i czy na pewno warto? Zamiast Casey polubiłam Susan - jej opanowanie, poczucie swojej wartości, szacunek do siebie i otaczającego ją świata oraz przyjaźń, jaką mogła zaoferować. O takiej przyjaciółce marzy każdy. Naprawdę.

MINUSY
Miałam polubić Casey w trakcie lektury, jednak tak się nie stało. Główna bohaterka wzbudzała we mnie szereg różnych emocji, ale na pewno nie była to sympatia. Czułam irytację, złość, politowanie, a nawet żal. Wydawać by się mogło, że dziewczyna zbliżająca się do trzydziestych urodzin nie jest już naiwną trzpiotką, usilnie wierzącą, w "jesteś gwiazdą", tylko kobietą, która zna swoją wartość i wie, do czego dąży. Przynajmniej częściowo. Casey denerwowała mnie swoją dziecinnością, lekceważącym stosunkiem do pewnych kwestii (próba gwałtu zbyta machnięciem ręki? No błagam), zapatrzeniem w szefową, która nie do końca miała szczere zamiary. I mimo, iż starała się być dobrą przyjaciółką dla Susan, dobrą dziewczyną... Na staraniach się zakończyło, do pewnego momentu. Bo później pojawiają się już nauczki i płynące z nich refleksje.

Autorkę cechuje bardzo lekki styl, dlatego książkę chłonie się w mgnieniu oka, jednak nie jest to zbyt poważna lektura, która zostanie w pamięci na dłużej. Na wakacje - w sam raz, by oderwać się od codzienności, na plażę, do pociągu czy autobusu. W innym przypadku... Zdecydujcie sami.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak

7.12.2018

"Na gwiaździstych morzach" Sara Sheridan



Autor: Sara Sheridan
W oryginale: On starlit seas
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 492
Tłumaczenie: Maria Białek
Rok wydania: 2018

"Dokonując życiowych wyborów, nie zapomnij żyć".

Jednym z moich czytelniczych upodobań; a właściwie uzależnień i ulubionych kwestii jest zatapianie się w lekturach, których akcja osadzona jest w XIX czy XX wieku. Dlatego tak bardzo cenię sobie klasyki takie jak te spod ręki Jane Austen czy sióstr Brontë. Uwielbiam klimat tamtych czasów, zwłaszcza angielskich, gdzie maniery, dobre wychowanie, poprawna etykieta zachowania, pozory, gra słów i gestów - odgrywały największą rolę. Nigdy nie mogę się oderwać od czytania o tym, jak mężczyzna zdobywał kobietę; jak walczył zaciekle o jej względy, jak posiadał swój honor, gdzie kodeks postępowania był jeden i nikt nigdy go nie kwestionował. Lubię wczuwać się w sytuacje postaci; patrzeć zza wachlarza na mojego adoratora, debatować nad doborem codziennej garderoby, używać wysublimowanego słownictwa i dawać się zdobywać. Coś pięknego. Dlatego tak bardzo się ucieszyłam, gdy w moje ręce wpadło "Na gwiaździstych morzach" autorstwa Sary Sheridan. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z powyższą autorką, jednak opis fabuły, jak i cu-do-wna (chyba jedna z najpiękniejszych, jakie dane mi było widzieć!) okładka sprawiły, iż nie wahałam się ani chwili przed lekturą.

Maria Graham to słynna pisarka (postać autentyczna!), podróżniczka, sawantka, wdowa po oficerze marynarki; kobieta inteligentna i idąca pod prąd. Dużo podróżuje, zwiedza, ale i odkrywa, porównuje - co zamieszcza w swoich książkach. Jej opowieści o krajach i zwyczajach w nich panujących podbijają angielski rynek wydawniczy, co nieszczególnie podoba się rodzinie kobiety. W wyniku zbiegu okoliczności i doświadczeń życiowych Maria ląduje w Brazylii, na dworze cesarzowej, gdzie ma być guwernantką jej córki. Zanim to jednak nastąpi, musi udać się do Londynu, by zakupić materiały dla swojej podopiecznej, ale również po to, by oddać swoje najnowsze rękopisy na temat Brazylii i Chile - swojemu wydawcy Johnowi Murray'owi. Brazylia jest ogarnięta wojną domową, zatem Maria musi dokładnie przemyśleć swoją długą podróż - jej rodzaj i charakter. W tamtych czasach wykształcona kobieta, wdowa - musiała się bardzo pilnować, gdyż każdy, nawet najmniejszy błąd, mógł kosztować ją reputację i wsparcie otoczenia. Wybór kobiety pada na statek "Bittersweet", należący do kapitana Jamesa Hendersona. Podróż ta nie będzie zwyczajna...

James Henderson to prawdziwy mężczyzna, z krwi i kości, przemytnik, który do Brazylii trafia po śmierci swojej mamy. Do końca wierzyła, iż jej mąż, a ojciec Jamesa - jest w Ameryce Południowej znanym plantatorem. Niestety, gdy James dołączył do taty, okazało się, iż trudni się on szmuglowaniem artykułów do Europy. Chłopiec więc stał się taki jak on. Gdy jednak James spotyka Marię, zaczyna rozumieć, iż dzięki tej damie może się zmienić; stać się na powrót dżentelmenem godnym jej ręki, odzyskać dobre imię i znaleźć uznanie w oczach Londynu. Wspólna podróż wiele mu uświadamia...

Sara Sheridan pisze bardzo plastycznie i obrazowo. Z wręcz fotograficzną dokładnością. Oprócz wątku Marii i Jamesa, który jest powiedziałabym motywem pobocznym, pojawia się... Czekolada. Upał i skwar brazylijskiego lądu, charakterystyczna kultura i narodowość, ziarna kakaowca, wytwarzana z nich płynna czekolada, która w tamtym okresie jest rarytasem dla bogaczy, pomysły i sposoby na pozyskanie jej w innych częściach globu, szeroko rozwinięty przemyt... To tylko niektóre tematy, które pojawiają się w tej powieści. Przewracając kolejne strony, wręcz czułam namacalnie słony smak oceanu, rozpuszczające się na języku kakao, promienie słońca; słyszałam rozmowy marynarzy na "Bittersweet", nieśmiałe próby zbliżenia się Jamesa do Marii - jakby stali tuż obok mnie. Autorka wykreowała bardzo wyraźny obraz swojej powieści; po prostu się przez nią płynie. Styl jej jest lekki, przemyślany, skonstruowany tak, by Czytelnik łatwo się w nim mógł odnaleźć, pomimo tego, iż akcja dzieje się w XIX wieku. Pojawia się cudowny Londyn, jego dzielnice, charakterystyczne miejsca; na uwagę zasługuje fakt, iż tłumaczka dodała od siebie sporo przypisów, które są niezwykle pomocne przy lekturze. Jeszcze bardziej unaoczniają swoją wiarygodność. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Dodaję tę powieść do ulubionych.

Klimat XIX wieku, rozległy opis poprawnego zachowania się dam i dżentelmenów w tym okresie, normy i zasady obowiązujące w wyższych sferach, reputacja jako dobro najwyższe kobiety, pochwała i krytyka wyzwolenia oraz feminizmu kobiet, zapach i urok Brazylii, klimat eleganckiej Anglii, smak czekolady, upór, pasja, MIŁOŚĆ, przekonania... To i o wiele więcej znajduje się w "Na gwiaździstych morzach". Polecam bardzo serdecznie i na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tej wspaniałej książki, którą pochłania się wręcz jednym tchem!

Za egzemplarz dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl, gdzie można znaleźć również mnóstwo innych bestsellerów! ;)

7.11.2018

"Niebo na własność" Luke Allnutt [Recenzja przedpremierowa]



Autor: Luke Allnutt
W oryginale: We own te sky
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 400
Tłumaczenie: Grażyna Woźniak
Rok wydania: 2018

"Jeśli o czymś śnisz, to musi być prawda".

Gdybym miała podsumować, ocenić tę książkę w jednym zdaniu, brzmiałoby ono następująco: "Niebo na własność" pogruchotało mi serce w każdy możliwy sposób. 

Anna i Rob to szczęśliwe, bardzo kochające się małżeństwo. Do pełni radości brakuje im tylko dwóch małych stópek, biegających po ich domu. Niestety, para musi zmierzyć się z dramatem, jakim jest poronienie. Dwukrotne. Dlatego, gdy Anna zachodzi w ciążę po raz trzeci, małżeństwo nie może uwierzyć w swoje szczęście. Gdy na świat przychodzi Jack, wydaje się, że to właśnie teraz zacznie się prawdziwa sielanka, pełnia rodzinnego ciepła. Nic bardziej mylnego. Los bywa okrutny; wie z której strony uderzyć najmocniej, by bolało najbardziej.

Jack ma trzy lata, gdy zaczyna mieć problemy z równowagą i zawrotami głowy. Przestraszeni rodzice natychmiast zabierają go do lekarza; diagnoza jest porażająca. Guz. Na szczęście wyleczalny. Operacyjny. Mający się nie nawracać. Anna i Rob oddają dziecko w ręce najlepszych fachowców z dziedziny neurochirurgii; Jack z powodzeniem przechodzi operację, wraca do zdrowia, rodzice zrzucają z piersi niewyobrażalny ciężar, który przygniatał ich od momentu postawienia diagnozy. Jednak szczęście ma to do siebie, iż nie trwa zbyt długo, a zły omen lubi zataczać krąg. Gdy podczas przedszkolnego przedstawienia Jack słabnie - Anna i Rob już wiedzą. Wiedzą, że ich jedyne, wyczekane dziecko znalazło się w grupie wyjątków, gdzie nowotwór lubi się odnowić. Wiedzą, że tym razem nie skończy się na jednym zabiegu. Wiedzą, że nie zostało im dużo czasu. Postanawiają zatracić siebie i walczyć. Walczyć bez względu na wszystko.

Do ostatniej chwili mają nadzieję. Niestety. Diagnoza ponownie rzuca im na pierś tonowy kamień - Jack ma glejaka; złośliwy nowotwór, którego nie da się usunąć z powodu jego przesiąknięcia w mózgowe tkanki. Pojawiają się tysiące pytań; dlaczego on?, dlaczego w tak młodym wieku?, co można zrobić?, jak można było temu zapobiec?, ile czasu pozostało?, itp. Rozpoczyna się walka o każdy dzień. Zdesperowani rodzice nie cofną się przed niczym, by ulżyć swojemu dziecku. "Niebo na własność" to opowieść o tym, jak wiele ludzie są w stanie zrobić dla najbliższej osoby; jak dużo są gotowi poświęcić, by ratować to, na czym najbardziej im zależy. Autor ukazał od środka to, o czym wielu boi się mówić; jak choroba dziecka zmienia małżonków, jak pojawiają się spory i kłótnie o metody i sposoby leczenia, jak jedynym tematem rozmów staje się lista lekarzy mogących pomóc, jak zanika bliskość, zarówno fizyczna jak i psychiczna. Milczenie staje się nieodłącznym towarzyszem samotnie spędzanych dni na poszukiwaniu możliwych rozwiązań; bezradność i desperacja przejmują kontrolę nad organizmem, nie dając szansy pogodzenia się z sytuacją. Nadzieja stanowi motor działań, jest jedyną mocą trzymającą parę na powierzchni życia. I tak jak w słynnym powiedzeniu, to ona umiera ostatnia...

Anna i Rob rezygnują ze swoich zawodowych obowiązków, by całkowicie zająć się synem i spełniać jego wszelkie marzenia. Śledzą blogi, fora internetowe, konsultują się z lekarzami, cały czas szukają rozwiązań. Rob w akcie desperacji zawozi nawet dziecko do kliniki w Pradze, która ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Nie patrząc na koszty, nie mając już nic do stracenia - pragnie ratować istotę, za którą oddałby życie, gdyby tylko mógł. Choroba Jacka oddala od siebie małżonków; jest przeszkodą, z którą nie są sobie w stanie poradzić. Pojawia się ogromny ból, cierpienie, wzajemne obwinianie się o powody choroby, jak i jej efekty, pretensje do losu i życia o tak raniące doświadczenia. Anna i Rob nie mogą pojąć, dlaczego to spotkało właśnie ich, czym sobie zasłużyli na taki cios? Pojawia się druzgoczące poczucie winy. Jednak oboje wiedzą, że nie mogą się poddać złym emocjom, przecież muszą zapewnić dziecku swoje zaangażowanie. Do pewnego momentu. 

Ta książka wydarła moje serce z piersi, podeptała je, po czym tak pomięte odłożyła z powrotem na miejsce. Powinnam napisać, że nikt nigdy nie powinien czytać takich lektur, zwłaszcza ktoś, kto ma dzieci. Coś okropnego. Większą część mojego czytania spędziłam na ronieniu łez - temat choroby nigdy nie jest prosty, a gdy w grę wchodzi śmiertelna choroba dziecka... Podziwiam autora, iż zmierzył się z tak ciężkim przypadkiem jak nowotwór złośliwy. Napisał historię, która może dotknąć każdego, bo los nie patrzy na kolor skóry, majątek czy przekonania religijne. Doświadcza bardzo mocno, bardzo boleśnie i w najmniej oczekiwanym momencie. Luke Allnutt przedstawia "Niebo na własność" z perspektywy Roba, dając pełny obraz odczuć pogrążonego w rozpaczy i desperacji ojca. Nie tak powinna wyglądać szczęśliwa rodzina, życie nie powinno tak uderzać, obezwładniając bez tchu. Los nie powinien mieć wpływu na ludzkie decyzje. Powinnam napisać, że nie polecam książki ze względu na jej bolesną tematykę. Ze względu na jej obrazowość. Ze względu na ból, który odczujecie po lekturze. Ale nie napiszę tak, wręcz przeciwnie. Napiszę, że polecam "Niebo na własność" z całego (zniszczonego) serca. Bo ta książka, pomimo ogromu cierpienia, niesie też mnóstwo nadziei. Nadziei na lepsze jutro. Nadziei na odnalezienie sensu w niezbadanych wyrokach losu. Nadziei na... MIŁOŚĆ.

"Niebo na własność" to WYJĄTKOWA historia zmuszająca do refleksji. Skłaniająca do rozmyślań i wyciągania wniosków z każdego przeżytego dnia. Pamiętaj, że jutra może już nie być.

16 lipca zapraszam do sklepów - ta książka powinna się znaleźć w Waszych biblioteczkach.

Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwartemu ;)

7.06.2018

"Chłopak taki jak ty" Ginger Scott



Autor: Ginger Scott
Seria/cykl: Young
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 352
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Rok wydania: 2018

"Rankiem wracam do tego pudełka, w którym mnie trzyma - tego, na którym widnieje kartka: NIE DOTYKAĆ. A raczej: NIE KOCHAĆ".

Gust czytelniczy jest czymś niezmiernie fascynującym; kiedyś nie wyobrażałam sobie chwili bez powieści młodzieżowej pod ręką, dziś sięgam po takowe coraz rzadziej. Choć w sercu nadal mam miejsce dla ukochanych XIX-wiecznych klasyków czy Harry'ego Pottera, to teraz przepadam za kryminałami, wciągającymi thrillerami psychologicznymi czy interesującymi powieściami obyczajowymi. Częściej też okazuję większą dozę zaufania naszym rodzimym autorom, przez co odkrywam totalne literackie perły. Nie byłabym jednak sobą, gdybym choć raz w miesiącu nie przeczytała choć jednej lektury dla młodzieży, z czystej ciekawości, by wiedzieć "co w trawie piszczy", by zobaczyć, jak wysoko jest postawiona poprzeczka young adult. I tak oto w moje ręce wpadł "Chłopak taki jak ty"; gdzie... Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, aczkolwiek... Nie sposób odmówić publikacji tego, iż to właśnie okładka gra tu kompletnie pierwsze skrzypce. Nie można przejść obojętnie obok takiego spojrzenia młodego mężczyzny!

Podobnie jest z treścią. Zwyczajnie nie da się przeczytać tej książki i o niej zapomnieć. Jest to WYJĄTKOWA powieść dla młodzieży; mam nadzieję, że w przyszłości będę już trafiać tylko na takie.

Josselyn Winters to nastoletnia dziewczyna, niestety bardzo boleśnie już doświadczona przez życie. W wieku dziewięciu lat została opuszczona przez mamę, która odeszła do kochanka. Joss cudem przeżyła wypadek, spowodowany przez swojego tatę. Uratował ją... Kolega - Christopher. Od tamtej pory mija kilka ładnych lat, a ślad po Christopherze ginie. Do czasu. Pewnego dnia bowiem Joss spotyka trójkę braci, nowych uczniów w szkole. Jeden z nich, Wes - ma oczy Christophera. I właśnie w tym momencie rozpoczyna się historia znajomości tej dwójki, gdzie teraźniejszość przeplata się z przeszłością, głęboko zakorzenione rany na sercu i duszy ponownie się zaogniają, w głowie kłębi się tysiąc pytań bez odpowiedzi, a emocje i ogrom uczuć też muszą znaleźć gdzieś swoje ujście. Joss nieprzerwanie poszukuje znaków, które łączą Christophera z Wesem, próbuje naprawić swoje fatalne stosunki z ojcem, który nie radzi sobie z jej wychowaniem, oraz wraca do treningów baseballa, by udowodnić sobie i światu kilka spraw. "Chłopak taki jak ty" to piękna opowieść o bólu, cierpieniu, doświadczeniu życia, przewrotności losu i... Przeznaczeniu.

Autorka stworzyła cudowną postać głównej bohaterki. Joss jest całkowicie ludzka; ukształtowana przez przeżycia z dzieciństwa, które odcisnęły piętno na jej psychice. Mieszka tylko z tatą, gdzie to ona przejęła rolę rodzica (gdy musi co tydzień przywlekać pijanego ojca do domu i zajmować się nim), nie wie, jak nawiązać z nim nić porozumienia od momentu odejścia mamy i rozegrania się fatalnych wydarzeń, które zaważyły na jej przyszłości. Joss ma jedną przyjaciółkę, której zwierza się ze swoich problemów; jak to jest uparta, silna, ale i słaba, pokiereszowana w środku od mnogości bolesnych chwil. Gdy w jej życiu pojawia się Wes, wiele się zmienia. Chłopak jest motorem wielu działań podjętych przez Joss; pomaga jej, niejednokrotnie ratuje z opresji, pokazuje jej jaśniejsze strony życia, udowadnia, że nie warto się poddawać, że zawsze należy podnosić się z upadków i podejmować kolejne wyzwania. Tylko dlaczego jego oczy to oczy Chrisa, chłopaka z dzieciństwa? Chłopaka, któremu zawdzięcza życie? Joss musi znaleźć odpowiedzi na pytania, przede wszystkim na te dotyczące jej obecnego życia i przyszłości, która zbliża się zbyt szybko. Joss oczywiście popełnia błędy, przez co jej postać jest tak niemożliwie wiarygodna. Wierzyłam każdemu jej słowu, przeżywałam z nią każdy moment, wspierając i kibicując jej z całego serca. 

Historia Joss i Wesa to opowieść o tym, jak ogromny wpływ na życie mają bolesne wydarzenia z przeszłości; jak oddziałują na psychikę, jak ją kształtują i jak dalej są powodem różnie podejmowanych decyzji. To historia o tym, jak ważny jest odpowiedni kontakt rodzica z dzieckiem; by role rodzic-dziecko były jasno czytelne od samego początku, z wyznaczeniem odpowiednich granic. To powieść o tym, jak wiele emocji głęboko skrywanych może znaleźć ujście w najmniej oczekiwanym momencie; o tym, jak wiele zależy od nas samych, od naszych działań i myśli, od podążenia wybraną przez nas drogą. Ginger Scott unaoczniła wiele rzeczy, skłaniając do refleksji. Autorkę cechuje lekki, ale bardzo przemyślany styl, piękne psychologiczne wykreowanie bohaterów, i... Niebanalne zakończenie. Wprost nie mogłam uwierzyć, jak to się skończyło... I teraz nie mogę się doczekać drugiej części "Dziewczyna taka jak ja"! 

Bardzo polecam tę książkę, nie tylko Czytelnikom w wieku młodzieżowym. Zaręczam, że każdy, bez względu na wiek znajdzie tu coś dla siebie. 

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl, gdzie znajdziecie również mnóstwo innych bestsellerów ;)

7.01.2018

"I że cię nie opuszczę" Michelle Richmond



Autor: Michelle Richmond
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 488
Tłumaczenie: Maria Smulewska-Dziadosz
Rok wydania: 2018

"Śmiej się, kiedy jest dobrze, i śmiej się, kiedy jest źle.
Kochaj bez umiaru, kochaj bezinteresownie.
Życie jest proste, życie jest złożone, życie jest krótkie.
Jedyna waluta, jaką tak naprawdę masz,
to czas - mądrze nim gospodaruj..."



Uwielbiam sięgać po książki, wokół których trwa nieprzerwany medialny (ale i nie tylko) szum. Reklamy, zapowiedzi, nuta ekscytacji i fascynującego oczekiwania zawsze wywołują we mnie emocje. Czy książka okaże się takim bestsellerem, na jaki się zapowiada? Czy te wszelkie pochlebne recenzje mają sens i naprawdę warto sięgnąć po ową lekturę? Czy głosy krytyki to jednocześnie głosy zazdrości? Czy może faktycznie pojawi się znaczny przerost formy  nad treścią i szumnie zapowiadany hit okaże się gniotem, którym nie warto zawracać sobie głowy? Bywa różnie. Już niejeden raz boleśnie przekonałam się, że "numery jeden" nie mieszczą się w mojej prywatnej setce, a czasem publikacje oceniane niby jako "takie sobie" - totalnie kradną moje serce, zapadając w pamięć na długo. Ale dlaczego w ogóle poruszam ten temat? Bo "I że cię nie opuszczę" było dla mnie taką książką. Wyczekiwaną, reklamowaną, wokół której wyrosło mnóstwo opinii; i tych pozytywnych, ale i mniej pochlebnych, pożądaną ze względu... Tematyki. Bo ta jest czymś nowym i rzadko spotykanym. Ale o czym dokładnie mowa? Zapraszam.

Alice i Jake są szczęśliwą parą, właśnie wzięli ślub. Pomimo tego, jak bardzo się różnią, znaleźli złoty środek, by wieść razem cudowne życie do końca swoich dni. Alice, teraz wzięta pani prawnik (choć kiedyś grała w zespole rockowym i nie myślała o przyszłości), jest zapracowana, roztrzepana, pełna chaosu i nieprzewidywalna. Jake to psycholog-terapeuta, którego charakteryzują ład i opanowanie. Oboje się wzajemnie siebie uczą, i pewnie tak byłoby już zawsze, gdyby nie... Prezent ślubny od klienta kancelarii Alice. Dziwna skrzynka, w której zawarte są zaskakujące i jeszcze bardziej dziwne rzeczy trafia do młodej pary. Początkowo Alice i Jake podchodzą sceptycznie do owego podarunku, jednak z biegiem czasu poddają się jego zasięgowi. Owym prezentem jest Pakt - umowa małżeńska, z której należy się skrupulatnie wywiązywać. W przeciwnym wypadku... Ponosi się spore konsekwencje. Pakt ma zadanie wzmacniać związek; chronić go za wszelką cenę, pomagać pokonywać przeciwności losu, dbać o wzajemne wspieranie się. Według założycielki Paktu - pozornie niedoceniane czynności, takie jak podarowanie ukochanej osobie raz w miesiącu prezentu, czy zorganizowanie wspólnego wyjazdu raz na kwartał - tworzą solidne podstawy związku, które nie pozwolą mu się rozpaść podczas większego sztormu. Ale Pakt to nie tylko pozytywny aspekt udanego małżeństwa. Alice i Jake wkrótce bowiem się przekonają, czym tak naprawdę jest organizacja, do której przystąpili, i jak bolesne są konsekwencje przeciwstawienia się jej. Nie jest to bowiem klub dla szczęśliwych małżeństw, gdzie podobne sobie pary wymieniają się doświadczeniami. To zasady, którym trzeba się podporządkować, a z Paktu nie można się ot tak wypisać. Bo... "Z Paktu nikt nie wychodzi żywy", rozumiesz?

Nie spodziewałam się, że tak absurdalna historia AŻ tak mnie pochłonie. Nie mieści się mi bowiem w głowie, że kobieta-prawnik i rozważny mężczyzna tak lekkomyślnie podpisują umowę, nie czytając wcześniej wszystkich jej punktów. A tak się dzieje. Składają na umowie swój podpis, pieczętując tym samym swój los. Muszą zacząć się pilnować, gdyż każde złamanie punktu z Paktu niesie za sobą dramatyczne skutki. Pochłonęłam tę książkę w dwa dni, nie mogąc się od niej oderwać. Oryginalny i momentami niewiarygodny pomysł na fabułę totalnie mnie porwał. Krótkie rozdziały odkrywające kolejne elementy układanki ciągną Czytelnika za sobą, nie dając mu chwili na oddech. To thriller psychologiczny; nie ma tu kałuży krwi i morderczej jatki, jednak jest coś innego. Świadomość, iż Pakt mógł/może istnieć naprawdę. Przecież inne sekty istnieją i mają się całkiem dobrze, prawda? Przerażające jest to, jak wyglądają pozornie niewinne sposoby werbowania nowych członków, jak fanatyczni ludzie kierują takimi organizacjami, jak bardzo mają spaczone podejście do rzeczywistości, jak wytrwale w swoim myśleniu dążą do założonych wcześniej celów. Autorka zagłębiła się w temat, dając ujście właśnie taką lekturą. Jest ona specyficzna, na pewno inna niż podobne w gatunku, wyzwalająca różne dziwne emocje. Cała fabuła i jej dopracowanie naprawdę zasługują na uznanie. Lista zasług i przewinień w Pakcie jest naprawdę długa; z każdego zadania należy systematycznie się wywiązywać, inaczej stosowane są kary... Od których aż włos na głowie się jeży. Nie mogłam przejść obojętnie obok takiej książki. I choć wiem, że niektórym się bardzo nie spodoba, to ja ją przeczytałam z zapałem. Bardzo spodobał mi się styl pani Michelle Richmond, narracja poprowadzona z punktu widzenia Jake'a. I choć momentami chciałam poznać również stanowisko Alice, może to i dobrze, że tak się jednak nie stało. "I że cię nie opuszczę" zapada w pamięć na długo. 

Na pewno sięgnę po inne książki autorki. Polecam!

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl, gdzie znajdziecie również mnóstwo innych bestsellerów ;)

6.20.2018

"Tu i teraz" Aneta Grabowska



Autor: Aneta Grabowska
Tytuł: Tu i teraz
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 216
Rok wydania: 2018

"Do przeszłości czasem lepiej nie wracać. Lepiej udawać, że jej nie było".

To chyba najtrudniejsza recenzja, z jaką musiałam się zmierzyć. Żadną tak naprawdę sztuką jest napisanie opinii o lekturze kogoś obcego; autora/autorki, którego/której osobiście się nie zna, gdzie pewniej bardziej lub mniej przejmie się on/ona moim zdaniem - jednym z wielu. Dużo trudniej jest bowiem napisać swoją subiektywną ocenę książki, którą napisała osoba, którą dobrze znasz. Nie zamierzam tego ukrywać. Z Anetą Grabowską studiowałyśmy trzy lata filologię polską; razem siedziałyśmy w ławce, rozprawiałyśmy o przygotowaniach do pisania swoich prac licencjackich, spacerowałyśmy po krakowskich uliczkach, wymieniałyśmy doświadczenia, porady, służyłyśmy sobie pomocą w różnych sytuacjach. Aneta nierzadko dawała mi ogromnego kopniaka motywującego, gdy za bardzo zaczynałam narzekać. To osoba niesamowicie pozytywna, dla której nie ma rzeczy niemożliwych! Podziwiałam ją (i nadal podziwiam), gdy z powodzeniem dawała sobie radę na kilku kierunkach studiów, w pracy, i zawsze miała dla mnie czas! Ponad rok temu wybawiliśmy się z Darcym na jej weselu, teraz wciąż mamy kontakt. I mimo, iż nie jest on już tak częsty, wręcz sporadyczny, a Aneta jest na innym etapie życiowej drogi (szczęśliwa żona i cudowna mama!) niż ja (narzeczona, mama - w planach) to jednak ta znajomość trwa! Aneta pisała od zawsze, byłam więc pewna, że prędzej czy później w końcu światło dzienne ujrzy coś jej autorstwa... I proszę, doczekałam się! Jestem nawet patronem medialnym tej perełki, i mimo że przeczytałam ją dopiero niedawno, to jestem pod ogromnym wrażeniem. I wiecie co? Jednak nie będzie mi trudno ocenić "Tu i teraz". Bo jeszcze zanim ta lektura była w zamiarach, to już wiedziałam, że będzie dobra. Aneta pisała po prostu świetnie, więc i tym razem, przy swojej książce - nie mogło być inaczej.

Dość prywaty. Przejść trzeba do konkretów. I choć ocenę już znacie, to pozwólcie, że ją uczciwie uzasadnię.

Majka to młoda dziewczyna, która dziwnym zrządzeniem losu trafia w Bieszczady. Może i byłoby na to logiczne wyjaśnienie, gdyby nie fakt, iż bohaterka kompletnie nic nie pamięta. Pomocy udziela jej Łukasz, około trzydziestoletni mężczyzna, który widząc kobietę w potrzebie - udziela jej wsparcia. Łukasz zabiera Maję do domu, gdzie mieszka wraz z babcią Anielą. Majka zaprzyjaźnia się ze starszą kobietą oraz ze społecznością małej miejscowości. Jej nagłe pojawienie się budzi szereg pytań sąsiadów i mieszkańców, prowokuje domysły, wywołuje plotki. Z pomocą Łukasza i Anieli dziewczyna rozpoczyna nowe życie, z nową tożsamością i brakiem przeszłości. Patrzy tylko przed siebie. Los bywa jednak przewrotny; poszukiwania odpowiedzi na pytania z życia "przed" Bieszczadami nie dają spokoju, a ich charakter zaczyna zaskakiwać... Z otchłani tajemnic zaczyna klarować się obraz dawnego życia dziewczyny; odpowiednie elementy znajdują swoje miejsce w historii. Ale czy aby na pewno te dwa światy wydają się tak oczywiste? Białe, czarne, jasne, ciemne? Życie proste nigdy nie było, ale nikt nie wspominał, że będzie. Główna bohaterka zostaje postawiona przed trudnym wyborem, gdzie nic nie jest pewne.

Książka nie jest długa; liczy niewiele ponad 200 stron, to jednak urzeka swoją prostotą, przejrzystym, lekkim stylem, w którym wprost można utonąć. Pamiętam, że zaczęłam czytać i... Skończyłam. Od "Tu i teraz" nie da się po prostu oderwać. Bardzo spodobała mi się konstrukcja głównych postaci. Maja - skromna, pokorna i pozytywnie nastawiona do życia (pomimo przeciwności); Łukasz - pomocny, nieśmiały, ale i niesamowicie męski, drugoplanowa babcia Aniela, która powoduje uśmiech swoją mądrością życiową, dobrymi radami i opowieściami z dawnych lat. Czytelnik ma wrażenie, iż siedzi sobie w zaciszu bieszczadzkiego domostwa na werandzie, wraz z bohaterami pije kawę, błogo przysłuchuje się ich rozmowom. Nie ma tu zbędnych słów, opisów, przekombinowania - autorka pisze prosto, jasno, celnie w punkt. Jest moment, gdy naprawdę liczy się "tu i teraz"; chwila te jest cudownie podkreślona. Jednak... Nie zawsze jest tak łatwo, by nie myśleć o innych okolicznościach... Trudne wybory, decyzje, sytuacje, ogrom uczuć, wrażliwość, sekrety - to tylko kilka elementów, z których składa się cała historia. "Tu i teraz" to piękna opowieść o tym, jak wiele znaczeń ma szczęście; o tym, że każdy na nie zasługuje, o tym, jak wiele trzeba przejść, by to szczęście osiągnąć, o tym, czym jest nadzieja, jak ciężkie bywają wspomnienia, ale jak trudno od nich uciec, o tym, co w życiu liczy się najbardziej, o tym, dlaczego warto walczyć do samego końca. Jest subtelnie, kobieco, urzekająco. No i okładka! Jestem wprost oczarowana!

Polecam bardzo serdecznie! ;)

PS Nie uszedł mojej uwadze fakt, iż w książce pojawia się postać o moim imieniu, i wygląda tak jak ja! Przypadek? Aneta dziękuję! ;)

Za książkę dziękuję Autorce i Wydawnictwu WasPos!

Promocja w TaniejKsiążce! (Tak, znowu! :))


Hej hej!

Księgarnia TaniaKsiazka.pl przygotowała dla Was ponownie (!!!) super promocję! Szybko szybko!

Otóż, w specjalnej ofercie - nawet do 60% - przecenionych jest ponad 200 000 (dwieście tysięcy!) książek... Co trzeba zrobić? Wejść w poniższy link:


Wchodzisz, wybierasz ile chcesz książek, wrzucasz je do koszyka i... Patrzysz jak tanio możesz je kupić! Ale musisz się pospieszyć, akcja trwa TYLKO DZIŚ (20.06.2018r.)

Zapraszam! 


6.14.2018

"Nowakowie" Barbara Sęk



Autor: Barbara Sęk
Tytuł: Nowakowie
Seria/cykl: Kruchy fundament (Nowakowie: tom 1)
Wydawnictwo: W.A.B
Ilość stron: 560
Rok wydania: 2018


Któż z nas nie zna chociaż jednej osoby o najbardziej popularnym polskim nazwisku? Kowalski albo Nowak - aż dziw bierze, ilu ludzi łączy pewna część tożsamości. Tytuł powyższej publikacji nie jest przypadkowy. Gdy tylko książka wpadła w moje ręce - wiedziałam, iż nie będzie "jedną z wielu"; jakoby mogło się wydawać po prostocie nazwiska głównych bohaterów. O to tu właśnie chodzi. Pomimo, iż Nowaków czy Kowalskich jest wielu, każda z tych osób to postać na swój sposób inna, różna od pozostałych. Nie da się zaszufladkować żadnego Nowaka czy Nowakowej do jednej kategorii. I tak oto Autorka wyciągnęła na wierzch rodzinę, gdzie nic nie jest popularne, mnogie, takie samo. 

Krzysztof Nowak to wzięty prawnik, dziedzic rodzinnej fortuny w postaci słynnej kancelarii. Zamożny, przystojny, inteligentny; oddany mąż Małgorzaty, ojciec czwórki dzieci: Tomka, Kasi, Łukasza i Kuby. Pozornie Nowakowie to szczęśliwa rodzina. Ojciec pracuje, by utrzymać dom. Małgorzata jest zawsze zadbana, kobieta ta jest typową domową gospodynią - wstaje pierwsza, by mężowi i dzieciom przygotować śniadanie, dba o ciepło rodzinnego ogniska, nie można jej nic zarzucić - idealna, perfekcyjna pod każdym względem. Najstarszy syn Tomek - student prawa, mający w przyszłości przejąć rodzinny biznes. Kasia - buntowniczka, licealistka, marzycielka. Łukasza - uczeń gimnazjum, zapalony plastyk, artysta, mający mnóstwo planów i pomysłów na siebie. Najmłodszy Kuba - słodki trzylatek, przeżywający właśnie swój pierwszy dzień w przedszkolu. Sielanka, prawda? Jak to w takich rodzinach bywa - są one tylko pozorne. To, co widoczne z zewnątrz, jest tak naprawdę ułudą i marą, gdyż to właśnie tutaj rozgrywają się najgorsze prywatne dramaty. Wydawać by się mogło, że cała konstrukcja rodziny Nowaków jest stabilna, i nic nie będzie w stanie jej zburzyć. Niestety, jak to przy skomplikowanych budowlach bywa - liczy się fundament. A ten jest w tym przypadku niemożliwe słaby. Kruchy do granic możliwości. 

Małgorzata miała zaledwie osiemnaście lat, gdy poznała o sześć lat starszego Krzysztofa - studenta prawa, rozpoczynającego aplikację. Wystarczyła jedna impreza, by w wyniku fatalnego zauroczenia dziewczyna zaszła w nieplanowaną ciążę. Krzysztof, unosząc się dumą i honorem, a w szczególności sprzeciwem wobec woli rodziców - wziął na siebie brzemię odpowiedzialności i tak oto... Powstało małżeństwo Gosi i Krzysia Nowaków. Wydawać by się mogło, iż do stworzenia rodziny potrzeba czegoś więcej niż nieplanowanego dziecka, jednak w tym wypadku nadzieja miała umrzeć ostatnia. Gdy tylko Krzysztof zaczynał rozumieć swój błąd, dziwnym zrządzeniem losu Małgorzata informowała go o kolejnej ciąży. I w taki sposób mężczyzna doczekał się pokaźnej gromadki dzieci, którą musiał utrzymać. Odejść od żony, od rodziny - zawsze jest trudno, ciężej tym bardziej, gdy dzieci są małe. To one cierpią najbardziej. Co zrobić jednak, gdy komplikacji pojawia się coraz więcej, a udawanie i stwarzanie pozorów przestaje po prostu wystarczać? 

Gdy Małgorzata dowiaduje się o podwójnym życiu męża, postanawia zrobić WSZYSTKO, by go zatrzymać. Za wszelką cenę; nie patrząc na konsekwencje, nie zważając na swoje szczęście i spełnienie. Uważa, że miejsce Krzysztofa jest przy żonie, przy dzieciach - bez względu na to, czy jest on szczęśliwy. Dla niej intymność, pożądanie, MIŁOŚĆ - przestały mieć znaczenie. Ważne, że ona go kocha, że ona o niego dba, że ona daje mu domowe ciepło, o którym niejeden mężczyzna mógłby zaledwie pomarzyć. Dla kobiety liczy się przywiązanie, dwadzieścia wspólnie spędzonych lat, wspomnienia, których nikt nie ma prawa im odebrać. Nie może przyjąć do wiadomości faktu, iż Krzysztof od dwóch dekad jest zwyczajnie pogubiony, a od paru lat próbuje zrobić coś ze swoim życiem, by nie żałować jego większej części. Części, według niego - zmarnowanej poprzez szczeniackie decyzje z przeszłości. Gdy poznaje Monikę - swoją pracownicę - wcześniej wyznawane zasady przestając mieć znaczenie. Podwójne życie upomina się o siebie, wciąż podwajając stawkę, o jaką toczy się gra. 

Autorka porusza bardzo ważne kwestie. Pozornie idealne rodzinne życie, wcale się takim nie wydaje, gdy człowiek jest w stanie zagłębić się w jego wnętrze. Piętrzące się problemy, narastające braki tego "czegoś", wkradające się z coraz większym powodzeniem obojętność i rutyna... Ile można znieść, by zatrzymać to, na czym tak naprawdę nam zależy? Jak wiele człowiek jest w stanie poświęcić dla MIŁOŚCI? Czy zdradę można wybaczyć, usprawiedliwiając ją wieloma pobudkami? Gdzie jest granica kłamstwa i oszustwa, gdy w grę wchodzi rodzina? Jak długo trzeba znosić konsekwencje swoich źle podjętych decyzji? Kiedy należy powiedzieć stop? Czy każdy zasługuje na szczęście, bez względu na to, jak to szczęście jest w stanie osiągnąć? Pani Barbara Sęk zbudowała fantastyczny obraz polskiej rodziny, gdzie wszyscy są po prostu ludźmi. Nikt nie jest kryształowy; każdy ma wady, które próbuje w jakiś sposób usprawiedliwić. Nikt tu nie jest idealny; i rodzice, i dzieci - wszyscy mają rysy na pozornie idealnym rodzinnym szkle. Każdy ma swoje racje i powody by ich bronić, nikt jednak nie jest bez winy, co czyni bohaterów niesamowicie ludzkimi, jak każdy z nas. Myślę, że Czytelnik odnajdzie tu część siebie. Każdy bowiem jest pewnego rodzaju Krzysiem, Gosią, Tomkiem, Kasią, Łukaszem czy Moniką. Wszyscy bohaterowie mogą być utożsamiani - MY możemy się z nimi utożsamiać - w dowolny sposób. Wiadomo, jako Czytelnicy, mamy prawo osądzać ich decyzje, wybory, ale czy naprawdę bylibyśmy do tego zdolni? Nowak to przecież najbardziej popularne nazwisko w tym kraju! ;)

Nie mogę się doczekać kolejnej części serii; urzekł mnie styl Autorki. Dopracowanie, dbałość o szczegóły, zaspokojenie moich potrzeb informacjami na temat każdej postaci. Nikt nie został pominięty i zaniedbany. Mogłam nacieszyć się każdym bohaterem, kibicując mu lub próbując zrozumieć motywy jego postępowania. A najciekawsze w całej powieści jest to, że akcja... Toczy się w ciągu zaledwie czterech dni. Jak wiele może się wydarzyć w tak krótkim czasie? Przekonajcie się sami. Ja BARDZO POLECAM! ;)

Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

Kolejna promocja w TaniejKsiążce!


Moi Drodzy!

Zapraszam Was ponownie do Księgarnia TaniaKsiazka.pl, gdzie trwa nowa promocja (tak, dokładnie, znowu promocja, super, prawda?!)

O co dokładnie chodzi? Już wyjaśniam!

Wchodzicie w poniższy link:


I z dostępnej tam listy książek - wybieracie te, które Was interesują. Im więcej książek, tym większy na nie rabat. Jedna książka to -40%, dwie książki to -45%, a trzy... To już -50%! Opłaca się wręcz niewiarygodnie! ;)

Chyba prościej się już nie da! Wchodzisz, wybierasz, wrzucasz do koszyka, płacisz mniej!

Ale musisz się pospieszyć, akcja trwa od 13 do 19 czerwca 2018! ;) Nie przegap taaakiej okazji!

ZAPRASZAM! 

A jak mi nie wierzysz, to włącz sobie ten film. Tu chyba najbardziej naocznie widać, co powoduje nieskorzystanie z tej promocji... TaniaKsiążka jest wręcz NIESAMOWITA! 



6.07.2018

Promocja w TaniejKsiążce [Książki po 15 złotych!]


Hej hej!



Jeszcze się dobrze nie otrząsnęliśmy po TanioKsiążkowej promocji, gdzie 3 książki można było nabyć za jedyne 33zł, a tu już Księgarnia wystartowała z kolejną ofertą!

Książki za 15zł! PIĘTNAŚCIE ZŁOTYCH!


Gdzie?


Kiedy?

Od 6 do 12 czerwca 2018!


Wchodzisz, wybierasz, wrzucasz do koszyka, płacisz i... Cieszysz się magią pachnących kartek, tajemnicą zaklętą między okładkami, cudownością tej chwili, gdy trzymasz kolejną historię w dłoniach... 

Ja już pozamawiałam całe pudło, teraz pora na Ciebie! Masz tydzień, szybko szybko! ;)




5.24.2018

"Alibi na szczęście" Anna Ficner-Ogonowska



Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Cykl: Alibi na szczęście (tom 1)
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 672
Rok wydania: 2018

"(...) życie człowieka składa się z tysięcy epizodów. Jednak tylko jeden z nich jest naprawdę ważny i zmienia całe życie. Mądrość życiowa polega na tym, żeby go nie przeoczyć wśród całej reszty".

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tyle czasu zajęło mi zebranie się do recenzji. Nie pamiętam również książki, którą czytałabym tak długo, po drodze pochłaniając inne. I niestety nie pamiętam lektury, co do której miałabym AŻ tak sprzeczne odczucia, niestety w większości negatywne. Najgorsze w tym, co chciałabym powiedzieć o "Alibi na szczęście" jest to, iż ma sporo pozytywnych recenzji; jest bardzo wysoko ocenione na portalach czytelniczych. A ja? Jestem kompletnie obok tego, gdyż książka dla mnie jest po prostu "taka sobie". 

Hania ma dwadzieścia sześć lat, uczy języka polskiego w warszawskim liceum. Dziewczyna wiele przeszła w życiu; los okrutnie ją pokaleczył. Hania żyje samotnie w ogromnym domu, ma swoją sprzątaczkę i ogrodnika, jeździ terenowym samochodem, świetnie gotuje, cudownie się wysławia (jak przystało na polonistkę), jest piękna, skromna, nieśmiała. Ideał. Kompletnym przeciwieństwem Hani jest jej najlepsza przyjaciółka, Dominika, pani stomatolog; postać niesamowicie dynamiczna, głośna, otwarta, momentami perwersyjna. Dziewczyna stara się jak może, by wyciągnąć Hankę z odmętów rozpaczy, którym ta się poddała. W gronie głównych bohaterów mamy jeszcze Przemka, chłopaka Dominiki - przystojnego architekta oraz Mikołaja... Najlepszego kolegę Przemka; jednocześnie jego współpracownika, jeszcze bardziej przystojnego. Cały sens powieści opiera się na tym, iż w życiu najważniejsza jest MIŁOŚĆ; warto na nią czekać i dać jej szansę. I tego się trzymajmy.

Do lektury zachęcali mnie znajomi, mówiąc, że nie czytali lepszej książki obyczajowej. Zaufałam. Niestety. Totalnie nie przemawia do mnie motyw realiów powieści, podobnie jak niemożliwe, po prostu nierealne nieprawdopodobieństwo zdarzeń. Czytelnik sięgając po powieść obyczajową oczekuje, iż chociaż trochę się utożsami z bohaterami lub fabułą. Gdyby chciał poczytać o czymś odstającym od rzeczywistości - sięgnąłby po klimat fantasy. Gdzie w Polsce żyje dziewczyna przed trzydziestką, mająca ogromny dom, służbę na wyłączność, ogrom autorytetu wśród licealistów; kobieta idealna pod każdym względem, perfekcyjna do granic możliwości. Gotowanie? Pewnie. Sprzątanie? Dokładne. Sposób bycia? Klasa. Gdzie w Polsce żyje chłopak, który ponad pół roku ugania się za dziewczyną, zaczynając od tego, iż robi jej zdjęcie nad Bałtykiem, a później do niego wzdycha jak w powieści Jane Austen? Śledzi ją, przeżywa każde jej muśnięcie dłonią, jej zapach, spojrzenie? Niestety, mamy XXI wiek i takie rzeczy już się nie zdarzają... Podobnie jak przypadki, od których aż roi się w książce. Mikołaj jedzie na wakacje, spotyka na plaży dziewczynę, z ukrycia robi jej zdjęcie. Zakochuje się w jej wizerunku. Nie może przestać o niej myśleć. Po pewnym czasie okazuje się, iż dziewczyna uczy języka polskiego w liceum jego młodszego brata. Dziwnym trafem Mikołaj idzie na wywiadówkę, gdzie spotyka się ze swoim marzeniem. Następnie okazuje się iż dziewczyna z jego snów to najlepsza przyjaciółka jego współpracownika i kumpla w jednym. Gdy w końcu dochodzi do spotkania, on uczy się cierpliwości jak mało kto. Czeka, rozumie, kocha. Wyraża się górnolotnie o swojej kobiecie życia; poczynając oczywiście od wpisania jej numer telefonu do swojej komórki pod hasłem "Hanuś". I tak "Hanusiuje" później już cały czas...

Naprawdę chciałabym napisać coś dobrego o tej książce. Niewątpliwie niesie z sobą puentę, mającą na celu uświadomienie tego, jak ważne w życiu są uczucia, czym jest prawdziwe przywiązanie, oraz że po każdej burzy nadchodzi słońce. Hanka po stracie najbliższych osób bardzo nie może odnaleźć się w rzeczywistości, najchętniej zamknęłaby się w czterech ścianach i już nigdy nie wyszła do kolorowego świata. Gdyby nie żywiołowa Dominika - dziewczyna pewnie zostałaby sama. Jednak przez ponad sześćset stron mamy historię tego, jak bardzo młoda dziewczyna jest w stanie wystawić na próbę amanta do swej ręki. Jeśli akcja książki działaby się w XIX wieku - byłabym to w stanie zrozumieć. Jednak nie teraz... 

Nie mój klimat, nie moja bajka. Może taki był zamysł Autorki? By trochę dać nadzieję, pokazać, jak może być dobrze, pomimo przeciwności losu? Nie wiem. "Alibi na szczęście" to dla mnie trochę powieść o tym, jak chłopak stara się o dziewczynę pomimo tego, iż ona ciągle go odtrąca, nie wie czego chce, nie umie przez ponad rok poradzić sobie sama ze sobą, ma pewne zamiary, jednak ciężko jej je zrealizować. I tak przez ponad sześćset stron. Sama nie wierzę, że ta książka aż tak mnie rozczarowała. Niestety.

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl

5.21.2018

"Jestem pozytywnym wojownikiem. Kurs pozytywnego myślenia" Beata Pawlikowska



Autor: Beata Pawlikowska
Seria/cykl: Kurs pozytywnego myślenia (tom 12)
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Ilość stron: 240
Rok wydania: 2018

"Trzeba na nowo zbudować swój system wartości. Wewnętrznie, w swojej własnej duszy".

Rzadko sięgam po publikacje, będące swojego rodzaju motorem do podejmowania działań; wyzwalające motywację i chęć zmian w życiu. Uważam, że każdy jest "panem swojego losu" i tylko dana osoba, ta najbardziej zainteresowana, powinna decydować o tym, co uznać na swojej życiowej drodze za priorytet, najwyższą wartość, do czego dążyć, jak się realizować itp. Czasem jednak można się w tym lekko pogubić; momentami trudno jest odnaleźć właściwą ścieżkę, odpowiedni tor, prowadzący prosto do wyznaczonego celu. I wtedy dobrze jest mieć pod ręką dobrą lekturę, która wiele uświadamia i naprowadza... Właśnie tam, gdzie powinno się być.

"Jestem pozytywnym wojownikiem" to już dwunasty tom z serii "Kursu pozytywnego myślenia" Beaty Pawlikowskiej; mój pierwszy. Muszę przyznać, że potrzebowałam tej książki. Bardzo. Wpadła mi w ręce w odpowiedniej chwili, w odpowiednim miejscu; gdy zastanawiałam się (i wciąż zastanawiam) nad pewnymi kwestiami dotyczącymi moich emocji, mojej hierarchii życiowej, punktu, do którego powinnam dążyć, tego, na czym powinnam się skupić, i co jest dla mnie tak naprawdę ważne. Pojawili się ludzie w moim otoczeniu bardzo doświadczeni przez los, gdzie moje wyimaginowane problemy wyblakły niczym łatwo ścieralny tusz. Doceniam bardziej to co mam wokół siebie. Trzymam mocniej przy sobie ludzi, na których mi zależy, i którym widzę, że zależy na mnie. Wyciągnęłam kilka konkretnych wniosków. Potrzebowałam kopniaka, który dała mi pani Pawlikowska. Niby kilka zdań, a jednak uderzyły. Z całą mocą.

Książka to zbiór rad na każdy dzień miesiąca. Codziennie rano wstawałam, otwierałam "Wojownika", zaznaczałam datę, chłonęłam słowa przeznaczone na dany moment, w przeznaczonym do tego miejscu pisałam to, co w duszy mi akurat grało, i szłam do pracy. Starałam się trzymać motta, które mi towarzyszyło, pamiętając, by myśleć o SOBIE, bo to JA jestem najważniejsza. I nie, wcale nie jestem EGOISTKĄ, która myśli tylko o czubku własnego nosa (choć może niektórzy tak uważają), ale jestem wartościową osobą, która idzie po swoje. 

"Ja wreszcie oddycham, czuję ulgę i radość. Szukam w sobie dobra".

Niby zdania przeze mnie tu czytane są oczywistością; łapałam się na tym iż wmawiałam sobie "przecież ja to wiem!" - ale zatem... Dlaczego tak trudno mi przejść z tym w życiu do porządku dziennego? Dlaczego pozwalam innym ludziom ingerować w moje decyzje, moje postanowienia, moje marzenia, plany i zamiary? Dlaczego są osoby, które mogą narzucać mi swoje zdanie, podczas gdy ja kompletnie się z nim nie zgadzam? Czemu nie jestem bardziej asertywna? Czemu wydawało mi się, że może być ktoś, kto wmówi mi, że jest ważniejszy ode mnie? Czytając rady pani Pawlikowskiej uderzyłam się mocno w głowę, zdając sobie sprawę, co robię ze swoim życiem? Powinnam wziąć je za rogi i taranować toczące się pod nogami kłody, zamiast się ciągle nad sobą użalać i siedzieć w miejscu. Książka to ilustracje, cytaty, puste linijki na Twoje własne przemyślenia. To Ty tu rządzisz, publikacja ta bowiem to jedna wielka wolność. Autorka to pozytywny motor działań, uświadamiający, na co tak naprawdę w życiu zwracać uwagę. 

Jak wspomniałam, rzadko sięgam po podobne lektury, jednak teraz już wiem, że naprawdę są potrzebne. Jeśli trafią w ręce w czasie, w którym tego potrzebujesz... Wykorzystaj to, weź jak najwięcej.

Ja wzięłam. PRZEDE WSZYSTKIM DWA SŁOWA.

Kocham Cię. Wypowiadane codziennie do lustra.

I tego Ci życzę.

Za książkę bardzo dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl, gdzie znajdziecie oczywiście jeszcze inne poradniki ;)

5.09.2018

Wielka promocja w TaniejKsiążce!


Hej hej!

Serdecznie zapraszam Was na stronę Księgarni TaniaKsiążka.pl, gdzie od DZIŚ trwa wielka promocja! Chcecie znać więcej szczegółów? Proszę bardzo!


Gdzie?

Wchodzicie w poniższy link: KLIK

Kiedy?

Od DZIŚ do 15 MAJA (do godziny 23:59)

Ale w ogóle o co chodzi?

TaniaKsiążka zorganizowała szaloną promocję, gdzie ponad 600 książek jest dla Was dostępnych już za... 11 złotych! Co trzeba zrobić? Z podanej puli książek wybrać 3, wrzucić je do koszyka i... Czekać, aż w finalnym rozrachunku pojawi się kwota 33 złotych. Proste, prawda? Wchodzisz, zabierasz 3 książki i płacisz zaledwie 33 złote... Kwota zmienia się w koszyku, więc bez obaw! Ale ilość jest ograniczona, więc trzeba się spieszyć, kto pierwszy ten lepszy! :)

Czy się opłaca?

No pewnie! Gorąco zachęcam! :)


POSPIESZ SIĘ! 

5.04.2018

"Ty i teraz" Lidia Jasińska



Autor: Lidia Jasińska
Wydawnictwo: Imprint Media
Ilość stron: 240
Rok wydania: 2018

"Jeśli nasz świat miałby runąć, to już lepiej kurczowo trzymać się złudzeń".

Bardzo rzadko sięgam po różnego rodzaju poezje; tomiki wierszy, cytatów, złotych myśli nigdy specjalnie do mnie nie przemawiały, gdy w alternatywie miałam wciąż niekończącą się półkę prozy do przeczytania. Dlatego, gdy w moje ręce trafiły aforyzmy Pani Lidii Jasińskiej - byłam (całkiem szczerze!) sceptycznie nastawiona. Zupełnie niepotrzebnie. Wręcz przeciwnie - teraz już wiem, że po podobną literacką ucztę powinnam sięgać częściej!

"Ty i teraz" ujęło mnie od pierwszego wejrzenia; wydanie jest po prostu cudowne. Twarda, elegancka okładka, gruby papier, czerwona zakładka - i pomimo iż książeczka jest małych rozmiarów - naprawdę cieszy oko swoją powierzchownością. A cóż dopiero znajduje się w środku! Same perełki, z którymi nie sposób się wręcz rozstać.  

"Nie sztuka wejść mężczyźnie w krew, lecz długo w niej krążyć".

"Ty i teraz" to zbiór ponad 700 aforyzmów, czyli krótkich, najczęściej jednozdaniowych myśli, złotych sentencji, które w mądry i celny sposób wyrażają poglądy dotyczące każdej sfery życiowej. Pani Lidia Jasińska karmi nas swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi płynności życia i zmian w nim zachodzących; MIŁOŚCI  i tego, jak bywa nieprzewidywalna; codzienności, gdzie każda chwila ma znaczenie; marzeń, o które warto walczyć bez względu na to, co "powiedzą inni"; oraz mnóstwa innych zagadnień. Samą książkę można przeczytać w godzinę, jednak uznałam za ważne i istotne - by czytać ją dłużej z zamiarem zatrzymania się choć na chwilę przy każdym zdaniu. To niewiarygodne jak w kilku słowach można rzucić niesamowicie celną puentą; jak wyrazić niejednokrotnie to, co komuś innemu zajęłoby być może i kilka książek; jak otworzyć oczy na pozornie błahe sprawy, które ważą na całej przyszłości. Urzekło mnie pióro Autorki, jej bystrość, zdolność do zauważenia tego, co mi czasem umyka. Naprawdę zatrzymywałam się nad każdą sentencją i dumałam nad nią, odnosząc ją do siebie, swoich decyzji, swojej wędrówki, którą szumnie nazywamy życiem. Autorka uświadamia, że trzeba spojrzeć z dystansu na pewne sprawy; nigdy nie wiadomo, co przyniesie los - czasem szczęście, radość i spełnienie, a czasem ból, rozczarowanie i łzy. Na każdą z tych ewentualności trzeba się jednak przygotować i stawić jej odważnie czoła. Po tej lekturze wiem teraz, że podobna literatura jest potrzebna - ja na pewno będę częściej sięgać po motywujące teksty, gdyż one naprawdę wiele wnoszą w mój świat! Książka idealna na prezent. Polecam.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Barbelo i Agencji Wydawniczej Imprint Media ;)

4.23.2018

"Wyśnione życie" Cynthia Swanson



Autor: Cynthia Swanson
W oryginale: The Bookseller
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 424
Tłumaczenie: Ryszard Oślizło
Rok wydania: 2018

"Wystarczy drobiazg, aby zmienić bieg wydarzeń".

SEN.

Ten dobry; piękny, magiczny, zabierający w podróż do krainy fantazji, gdzie niemożliwe staje się realne. Ukazujący ukryte pragnienia, odważne marzenia, dążenie do realizacji planów i zamiarów, z którymi lekko można rozminąć się w pośpiechu dnia codziennego. Kojący, uspokajający, dający wytchnienie i oderwanie się od rzeczywistości choć na moment nocy. Stający się tym, czego chcesz właśnie w TYM momencie, bez względu na konsekwencje. Bo to Twój sen i Ty jesteś jego władcą.

Ten zły, zwany koszmarem; potrafi zepsuć niejeden pozornie spokojny sen. Kradnący uwagę, obnażający strach i ukryte lęki, mocny, zapadający w pamięć, gdzie przebudzenie przynosi ogromną ulgę. Niewyczekiwany, a jeśli już - to z obawą - co przedstawi i jak długo będzie trwał. 

I dobre i złe sny łączy jedno: alternatywna rzeczywistość, gdzie ułuda przeplata się z ilością niewykorzystanych szans. Jedno zamknięcie oczu może przenieść Cię w świat, za którym tęsknisz lub którego tak bardzo nienawidzisz. Albo niecierpliwie wyczekujesz wieczoru... Albo obawiasz się go, wiedząc, ile zła z sobą przyniesie. Zasypiasz z radosnym oczekiwaniem odpoczynku czy z lękiem ponownego zmęczenia? Jakie sny nawiedzają Cię nocą? Znikają zaraz po przebudzeniu, czy wręcz przeciwnie - pamiętasz je z fotograficzną dokładnością i chcesz ponownie się w nich zanurzyć? SEN. Jedno słowo, a tak wiele znaczeń...

Kitty to ponad trzydziestoletnia główna bohaterka powieści "Wyśnionego życia"; prowadzi wraz ze swoją przyjaciółką Friedą księgarnię "Dwie siostry". Firma niestety nie przynosi zysków, co dosłownie spędza sen z powiek obu kobietom. Kitty jest bardzo samotna, mieszka jedynie z kotem Aslanem oraz żyje w rodzinnym szczęściu swoich rodziców. Pozornie ma to, czego oczekiwać od życia może przeciętny człowiek: kochających go ludzi, przyjaciela, na którego może liczyć w każdej sytuacji, uwielbianą przez siebie pracę (nawet gdy nie przynosi ona zbyt dużych zysków). Jednak Kitty w głębi duszy jest bardzo samotna i marzy... Marzy o zupełnie innym życiu. I - jak się okazuje, droga do alternatywnej rzeczywistości wcale nie jest taka trudna. Odbywa się ona bowiem dzięki... Snom. Za każdym razem gdy Kitty zaśnie, przenosi się do innego świata. Do miejsca, gdzie wszyscy nazywają ją Katharyn. Katharyn ma cudownego męża, trójkę dzieci; z pasją oddaje się domowym obowiązkom, jest szczęśliwa, kochana, inna niż jej drugie "ja" - Kitty. Życie jednak, jak to życie - bywa niemożliwie przewrotne; więc i w idealnym życiu Katharyn pojawiają się czarne chmury. Gdy granice pomiędzy snem a rzeczywistością zaczynają się niebezpiecznie zacierać, Kitty nie wie, które życie jest jej tym prawdziwym, a które fantazją, utopią, gdzie przeznaczenie bywa ulotne. 

Jestem pod ogromnym wrażeniem powyższej książki. Pozornie prosta fabuła niesamowicie zmusza do refleksji. Kim bym była w innym życiu? Gdzie bym była, gdybym mogła mieć naprawdę na to wpływ? Czy dokonałabym takich wyborów, z jakimi musiałam się zmierzyć do tej pory? Czy daną decyzję podjęłabym ponownie? Czy spaliłabym za sobą mosty czy wręcz przeciwnie? Czy istniałaby dla mnie alternatywna rzeczywistość, z którą po prostu MUSIAŁABYM sobie poradzić? Cynthia Swanson perfekcyjnie prowadzi Czytelnika, dając mu szansę odpowiedzi na powyższe pytania. W pewnym momencie nie wiadomo, co jest snem, a co prawdziwym życiem; wciąż się zastanawiałam, której realności dla głównej bohaterki bym pragnęła, co bym JA wybrała, a jak finalnie się stało... "Wyśnione życie" to lektura, która może nie będzie trzymać w napięciu, jednak zauroczy swoją prostotą i niebanalnym rozwinięciem tematu snów, gdzie tak naprawdę zdarzyć się może wszystko. Historia Kitty-Katharyn uświadamia, iż nie ma życia idealnego; wszędzie zdarzają się rysy na pozornie gładkiej tafli szkła. Człowiek nie jest w stanie uciec przed swoim przeznaczeniem czy przyszłością; jedna decyzja, jeden wybór, jedno słowo - mogą mieć kolosalny wpływ na ciąg dalszy ludzkiej wędrówki. A konsekwencje mogą być... Nieodwracalne. "Wyśnione życie" to cudowna opowieść o tym "co by było, gdyby..." - a gdyby... No właśnie. Duży plus dla autorki za poruszenie trudnych tematów śmierci, autyzmu, samotności w tłumie. Naprawdę zatrzymałam się na chwilę, by zastanowić się nad kilkoma ważnymi kwestiami; uwielbiam takie lektury, dzięki którym wyciągam dla siebie mnóstwo dobrych rad i wniosków. Przez tę powieść dosłownie się płynie; autorkę cechuje lekki, ale dobry i elegancki styl, dzięki któremu nie sposób się oderwać od książki. Z niecierpliwością czekam na ekranizację, gdzie główną rolę ma zagrać sama Julia Roberts! Polecam całą sobą! 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Księgarni TaniaKsiążka, gdzie znajdziecie mnóstwo książek dla kobiet! :)