1.26.2018

"Kochaj" Regina Brett



Autor: Regina Brett
W oryginale: Love it all. 50 lessons for loving yourself, your life and everyone in it
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 354
Tłumaczenie: Olga Siara
Rok wydania: 2017

"Życie wyśle Ci pewną wiadomość. Jeśli wiadomość do Ciebie nie dotrze, da Ci nauczkę. Jeśli nie nie zrozumiesz nauczki, pojawi się problem. Jeśli nie rozwiążesz problemu, zacznie się kryzys".

Długo się zastanawiałam co napisać o tej książce. I ciągle kłębi mi się w głowie jedno zdanie: jak mogłam wcześniej nie trafić na autorkę i jej publikacje?!

Owszem, słyszałam wcześniej o książkach "Bóg nigdy nie mruga", "Bóg znajdzie ci pracę" czy "Twój dziennik", jednak nigdy nie czułam specjalnego "pociągu" do podobnego typu literatury. Poradniki; teksty, gdzie ktoś uczy "jak żyć lepiej" nigdy do mnie nie przemawiały, osobiście wolałam skupić się na czymś zupełnie odmiennym. Psychologiczny bełkot zostawiałam dla ludzi, którzy nie za bardzo wiedzieli co zrobić ze swoim życiem i potrzebowali wyraźnego: czarno na białym; krok po kroku, by pomóc samym sobie. Dopiero, gdy w moje ręce wpadła najnowsza książka słynnej Reginy Brett, powiedziałam sobie: czemu nie? Kolejny światowy bestseller wchodzi na rynek wydawniczy, dajmy mu zatem szansę i dowiedzmy się, co takiego kryje się w felietonach amerykańskiej pisarki?

A kryje się... Wiele. Ogromnie dużo. Mnóstwo. Tego, czego akurat potrzebowałam, i zaręczam, czego potrzebuje każdy z nas.

Książka "Kochaj" to pięćdziesiąt felietonów dotyczących prozy życia codziennego. Ich bohaterką jest sama autorka; nadaje to wiarygodności i autentyczności całemu zbiorowi, Czytelnik może utożsamiać się z jej postacią. Regina Brett opisuje swoje dzieciństwo, dorastanie, problemy, z którymi musiała się zmierzyć, wyzwania, którym musiała sprostać i przeciwności losu, które pozornie miały ją osłabić. Stało się jednak zupełnie inaczej... W każdym z felietonów morał jest jasny i klarowny: MIŁOŚĆ może mieć wiele znaczeń, ale - aby je odkryć - trzeba się sowicie napracować. Nagroda za trud jest cenna - zatem nie ma na co czekać! 

Czytając poszczególne rozdziały, Czytelnik ma wrażenie, jakby autorka siedziała tuż obok niego i przy kubku dobrej kawy opowiadała mu o swoim życiu. Jest bardzo osobiście; rodzinnie, bezpardonowo, bez złudnej otoczki upiększającej każde słowo. Regina nie wstydzi się mówić (momentami niekorzystnie) o swoim domu, rodzicach czy rodzeństwie; trudności nazywa po imieniu, wie, jak z perspektywy czasu chłodno ocenić postępowanie swoje i innych ludzi. Opowiada o chorobie, która zatruła jej życie i o walce z nią, o lęku o swoją rodzinę, o słabościach i doświadczeniach, które tak naprawdę drzemią w każdym z nas. Autorka - oprócz tego, iż zabiera Czytelnika w swój prywatny świat, wie również, jak znaleźć w nim część uniwersalną dla każdego. To nie jest zwykły poradnik, który powie, jak krok po kroku naprawić swoje życie. To książka dająca nadzieję; pozytywny wymiar duchowy i fizyczny, optymistyczne założenie patrzenia w przyszłość. Rady w niej zawarte są niby tak oczywiste, jednak tak momentami trudne do zrealizowania. MIŁOŚĆ, szczęście, dotrzymywane obietnice składane sobie i bliskim, poczucie spełnienia, dowartościowywania się, ale i podnoszenia sobie poprzeczki wyzwań, radość z najmniejszych elementów codziennego życia - oto klucz do sukcesu! Do spokoju ducha i pogody serca. 

"Goniąc za tym, czego pragniesz, możesz stracić to, czego potrzebujesz".

Jak mogłam wcześniej nie poznać twórczości Reginy Brett? Nie mam pojęcia, ale obiecuję sobie nadrobić zaległości, gdyż naprawdę wierzę, iż warto. Sama autorka twierdzi, że "Kochaj" napisała dla ludzi, którzy albo nie wiedzą, jak pokochać samych siebie (kompleksy!), albo zostali zranieni i nie umieją na nowo zaufać, lub sami ranią w jakiś sposób, gdyż nie radzą sobie ze swoją osobą. Zatem ta książka jest dla każdego, gdyż każdy odnajdzie tu część siebie. Mądre, życiowe cytaty dodają uroku; warto zapamiętać choć kilka z nich, by później móc te dobre (naprawdę dobre!) rady zastosować w swoim życiu. "Kochaj" nastraja pozytywnie; daje poczucie mocy, SIŁY, sprawstwa, że naprawdę MOŻEMY WSZYSTKO, jeśli tylko czegoś bardzo pragniemy. Żadne słowo nie jest tu zbędne; każda lekcja to konkretna sytuacja, treściwa porada, wnosząca "coś" pomocnego. Byłam naprawdę bardzo zaskoczona powyższą lekturą; pochłonęłam ją w kilka dni i to tylko dlatego, iż dosłownie nie mogłam się z nią rozstać. Zabierałam ją wszędzie: do autobusu, na spacer, czy zasypiałam przeczytawszy kolejny rozdział. Polecam i polecać będę ją każdemu, przy czym przymierzam się do kupna poprzednich książek autorki. W "Kochaj" Regina brata się z Czytelnikiem, jak ze starym znajomym; nie zataja niczego, mówi wprost, co szalenie się docenia. Wszędzie jest jednak morał, dobitna puenta - która zmusza do refleksji nad swoim życiem i naprawdę wiele uświadamia. Warto czasem zagłębić się w taką właśnie lekturę, by zatrzymać się na chwilę i rozejrzeć dookoła. Codzienność bywa często tak bardzo niedoceniana, a to ona buduje szczęście i wspomnienia. I gdyby tak przyszło ją stracić... 

Otóż to. Ja też sobie tego nie wyobrażam. I dziękuję, że są takie książki, które tak wiele uświadamiają. 

:)

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl, gdzie znajdziecie mnóstwo innych bestsellerów! :)

1.07.2018

"Arsen" Mia Asher



Autor: Mia Asher
Tytuł: Arsen
W oryginale: Arsen. A broken love story
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Ilość stron: 450
Tłumaczenie: Iga Wiśniewska
Rok wydania: 2017

"Każde działanie ma konsekwencje. Nie ma znaczenia, jak bardzo chcesz uciec, czy się ukryć. Prędzej czy później to Cię dopada. Nazwij to karmą, jeśli musisz, ale wiedz, że karma jest suką".

Książka, o której było niesamowicie głośno. Książka, której reklama spoglądała na mnie z każdego możliwego miejsca, krzycząc "musisz mnie w końcu przeczytać". Książka, zachwalana jako ta, w której kipi aż od emocji, a kac książkowy utrzymuje się nawet kilka tygodni. Zatem, w Nowym Roku - uznałam, że czytelniczą przygodę rozpocznę właśnie z taką lekturą. I... Mam lekko mieszane odczucia. Ale już wyjaśniam, jak to u mnie było z tym słynnym "Arsenem"...

Ale zacznę od tego, czym ów arsen jest. Otóż arsen to pierwiastek chemiczny o dosyć silnych właściwościach, m. in. matowieje w kontakcie z powietrzem, silnie reaguje z wodą, a jego nadmiar powoduje niezwykle silne zatrucia. Zwłaszcza ten ostatni aspekt ma znaczenie, biorąc pod uwagę charakterystykę osoby, która jest tytułowym bohaterem książki. Arsen to mężczyzna, obok którego żadna kobieta nie może przejść obojętnie. To wulkan, którego erupcja wyzwala wszelkie skrywane dotąd żądze, marzenia, a plany obraca wniwecz. Nie dość, że młody, niemożliwie przystojny, nonszalancki, bogaty, to i bardzo pewny siebie, z wrodzoną zarozumiałością sięgający po to, czego dokładnie chce. Nic dziwnego - jeszcze nikt nigdy mu nie powiedział "nie", dlatego, gdy na jego drodze staje Cathy... Przestają liczyć się zasady, reguły i normy ustalające mierzalność świata.

Cathy i Ben to idealne małżeństwo. Ona pracuje w branży hotelowej, on jest prawnikiem. Łączy ich ogromna MIŁOŚĆ - zapatrzenie w siebie, zaangażowanie, czułość, troska, ale i wielka namiętność oraz pożądanie. Perfekcyjne chwile zamieniają się jednak w koszmar. Próby starań o dziecko nie przynoszą efektu. Tzn. przynoszą, dają złudną nadzieję, by potem... Rozsypać marzenia w drobny mak. Kolejne poronienie jest dla Cathy ciosem prosto w serce. Nie może pogodzić się z tym, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie mamą, że nie jest jej dane to, co inne kobiety mają na zawołanie. Ben mocno wspiera żonę, jest przy niej cały czas, stara się jak może, jednak Cathy zaczyna odsuwać się od niego, pragnąc przeżywać swoją tragedię w samotności. Zatraca się w pracy, gdzie poznaje syna swojego klienta - rozrywkowego Arsena, który wciąga ją w swój świat przekraczania granic...

Cała książka dzieli się na etapy (rozdziały) "Obecnie" i "Wcześniej". Czytelnik ma szansę poznać historię Cathy i Bena, od początku; zatracić się w ich ogromie MIŁOŚCI - czytając ma się wrażenie, że tak idealne pary po prostu nie istnieją. Oni rozumieją się bez słów, są dla siebie przysłowiową "połową jabłka", nie ma dla nich nic niemożliwego, pomimo upływu lat wciąż wiedzą jak wyzwolić w sobie wewnętrzny ogień. Oboje kochają się z całego serca, są dla siebie, wspierają się, a ich seks... Również jest idealny, bez dwóch zdań. Do czasu, gdy w życiu Cathy pojawia się pewny siebie, lubiący dobrą zabawę - Arsen. Dziewczyna jest dla niego zakazanym owocem, zamężna, pragnąca zajść w ciążę. A mimo to... Zaczynają się dziać rzeczy, które sprawiają, iż czytanie tej lektury stało się istnym rollercoasterem. 

"Okrutna rzeczywistość zawsze do ciebie dotrze, nieważne jak szybko czy daleko będziesz uciekać. Rzeczywistość potrafi zniszczyć nadzieję i marzenia. Rzeczywistość nie gładzi cię po policzku, mówiąc, że jest z tobą. Nie, ona wali cię mocno po twarzy, przypominając, że marzenia... To marzenia".

Do samego końca nie mogłam przełamać swojej niechęci do głównej bohaterki. Ale chyba "niechęć" to i tak zbyt łagodne określenie. Po tym, co wyczyniała, narzucać się mogą dużo bardziej wymyślne epitety. Nie mogłam uwierzyć, jak można być tak podłą, wredną, okrutną, złą... Miałam ochotę rzucać książką, za każdym razem, jak tylko pochłonęłam jej kolejne strony z opisem rzeczy, które... Grrr! Fakt, może przeszkadzała mi zbyt duża ilość erotycznych rozważań; przypominało mi to Grey'a, którego nie znoszę, opisy scen seksu są liczne, nawet bardzo liczne i na pewno nie są to czułe pieszczoty. Ich wulgarny sposób przedstawienia lekko mnie odstręczał, jednak... Koniec końców mamy książkę, w której nic nie jest pewne. Pomimo mojej nienawiści wręcz do Cathy, obrzydzenia nią i jej postępowaniem - bardzo chciałam wiedzieć, jak zakończy się ta historia. I... Po prostu przepadłam. Finał mnie tak zaskoczył, tak sponiewierał mną i moim serduchem, że naprawdę nie mogę dojść do siebie. Nie spodziewałam się takiego zakończenia, chociażby w jakimś małym stopniu. Rozwaliło mnie totalnie. Emocje wzięły górę. "Arsen" faktycznie aż kipi od skrajnych wrażeń, by na końcu właśnie tak zaskoczyć. Autorka ciekawie nakreśliła główne postaci; od razu czuje się do nich sympatię, lub wręcz przeciwnie. Czytelnik może utożsamiać się z bohaterami; rwać włosy z głowy widząc ich decyzje, a później efekty danych działań, czuć gorycz, żal, niesmak, by za chwilę wpadać w euforię i poczucie nadziei, że może jednak... Że może akurat... By dotrzeć do finału, który, tak jak wspomniałam po prostu miażdży. "Arsen" jest dla kobiet, które lubią podobne historie; o nieszczęśliwych związkach, gdzie zakazany owoc wysuwa się na piedestał oczekiwań. O ostrym seksie bez zahamowań, który ma dawać zapomnienie i zabierać psychiczny ból. O zakończeniach, które wskutek różnie podjętych decyzji - mogłyby być inne. Ja polecam, to historia inna niż te, które poznałam do tej pory. Zaskakująca. Nieoczekiwana. Emocjonalna.

Za książkę ogromnie dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl, gdzie znajdziecie również mnóstwo innych nowości ;)

WSZYSTKIEGO DOBREGO w Nowym Roku! Samych pięknych marzeń i dążeń, by je zrealizować; sukcesów na każdej płaszczyźnie życia, mało oczekiwań i mało rozczarowań. Bierzcie od życia, to, co Wam daje, wykorzystując je na 100%. Mnóstwa cudownych książek, powiększających się Waszych biblioteczek. Samej radości, szczęścia, uśmiechu, wytrwałości w postanowieniach! Ogromnie dziękuję za poprzedni rok, mam nadzieję, że w tym również będziecie tu zaglądać! :)