7.15.2018

"Jak upolować pisarza?" Sally Franson



Autor: Sally Franson 
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 384
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Rok wydania: 2018

"Dobroć zawsze trzyma się na dystans, czekając aż wydarzy się coś złego, bo każdy z nas na pewnym etapie swojego życia przeżył rozczarowanie".

Gdy tylko ujrzałam zapowiedź książki cechującej się podobieństwem do słynnego: "Diabeł ubiera się u Prady" - nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Gdy na dodatek okazało się, iż fabuła oscyluje wokół kręgu pisarzy i ich branży, jakim jest literacki świat... Czego mogłabym chcieć więcej? Wydawać by się mogło, iż trafiłam na lekturę idealną! Zachęcała również okładka i pozytywne recenzje, oraz zapowiedź samej autorki, gdzie opisywała główną bohaterkę jako taką, której nie polubię od razu. Jednak miało się to zmienić. 

Niestety.

Casey Pendergast ma dwadzieścia osiem lat, pracuje w agencji reklamowej. Jest niepoprawną optymistką, ma milion pomysłów na minutę (które skrzętnie realizuje), jej nogi porównywane są do gazeli i na dodatek uwielbia swoje życie. Lubi swoją pracę, swoją najlepszą przyjaciółkę Susan (z którą czasem nie potrafi się dogadać), swój team z agencji, pomimo iż czasem "obrabiają sobie tyłki". Najbardziej Casey chyba jednak lubi swoją szefową Celeste, dzięki której, jak twierdzi, zawdzięcza to, kim jest. A jest gwiazdą. I nic nie jest w stanie zmienić jej tak wysokiego mniemania o sobie. Gdy pewnego razu Celeste wyznacza Casey do tajnego projektu, jakim jest pozyskanie pisarzy do głośnych kampanii reklamowych - dziewczyna nie posiada się z radości. Zrobi wszystko, by pokazać się od jak najlepszej strony. Jej głównym zadaniem jest przekonanie dziesięciu autorów powieści i poetów do akcji. Na pierwszy rzut idzie Ben Dickinson - z którym Casey od razu łapie nić porozumienia...

Nie wiem jak ocenić tę książkę; z jednej strony nie porwała mnie w żaden sposób, nie otworzyła mi oczu na nic nowego, główna bohaterka zamiast wzbudzić moją sympatię, to wręcz przeciwnie - nie uzyskała jej do samego końca. Z innego punktu widzenia nie mogę jednak powiedzieć, iż ta książka to kompletna strata czasu, gdyż umiliła mi kilkugodzinną podróż pociągiem, skłoniła do kilku refleksji, oraz dała powód, by nigdy nie ufać już szumnym zapowiedziom. Zatem pozwolę ją sobie ocenić dwojako. 

PLUSY
Główna bohaterka to typowa młoda dziewczyna, która marzy o tysiącu rzeczy naraz; angażuje się w każde swoje działanie na sto procent, oddaje się pracy, gdzie największą nagrodą jest spora wypłata oraz błysk zadowolenia w oczach wymagającej szefowej. Casey bezwiednie poddaje się wpływowi Celeste; nie widzi tego, jak ona i jej współpracownicy są wykorzystywani, nie przyjmuje do wiadomości, iż brak życia towarzyskiego to jednak jest problem, twierdzi, że skoro ma przyjaciółkę Susan, to nie potrzebuje już nikogo innego do zapełniania swojego czasu. Dziewczyna jest profesjonalna w tym co robi, robi to dobrze, jest jej wygodnie z wysokim standardem życia (zresztą komu by nie było), gdy dostaje ogromne zadanie do wykonania - jest zaszczycona i od razu rusza do działania. Popełnia po drodze kilka potyczek, jednak nikt nie jest idealny, prawda? Niekwestionowanym plusem powieści jest fakt, iż przez przysłowiową dziurkę od klucza możemy zobaczyć, jak naprawdę wygląda życie w agencji reklamowej; na jakiej zasadzie celebryci są nakłaniani do udziału w akcjach i kampaniach, co za to dostają, jak wygląda praca ludzi, którzy muszą za to odpowiadać, kto tak naprawdę jest na szczycie, a kto tylko "cieniem" powodzenia reklamy. Ile można zyskać, a jak szybko można to stracić. Czym tak naprawdę są social media?Autorka ukazała dobitnie, jak fałszywe są to sfery, ile kosztuje "bycie na szczycie", jaką cenę trzeba zapłacić, by osiągnąć sukces w tej branży; niejednokrotnie na szali stawia się rodzinę, przyjaciół, bliskich, w myśl zasady "po trupach do celu". Ale czy o to chodzi? By na samym końcu zostać samemu, ze świadomością, że nie można na nikogo liczyć? Sally Franson zmusza do refleksji nad tym, ile można poświęcić dla kariery i czy na pewno warto? Zamiast Casey polubiłam Susan - jej opanowanie, poczucie swojej wartości, szacunek do siebie i otaczającego ją świata oraz przyjaźń, jaką mogła zaoferować. O takiej przyjaciółce marzy każdy. Naprawdę.

MINUSY
Miałam polubić Casey w trakcie lektury, jednak tak się nie stało. Główna bohaterka wzbudzała we mnie szereg różnych emocji, ale na pewno nie była to sympatia. Czułam irytację, złość, politowanie, a nawet żal. Wydawać by się mogło, że dziewczyna zbliżająca się do trzydziestych urodzin nie jest już naiwną trzpiotką, usilnie wierzącą, w "jesteś gwiazdą", tylko kobietą, która zna swoją wartość i wie, do czego dąży. Przynajmniej częściowo. Casey denerwowała mnie swoją dziecinnością, lekceważącym stosunkiem do pewnych kwestii (próba gwałtu zbyta machnięciem ręki? No błagam), zapatrzeniem w szefową, która nie do końca miała szczere zamiary. I mimo, iż starała się być dobrą przyjaciółką dla Susan, dobrą dziewczyną... Na staraniach się zakończyło, do pewnego momentu. Bo później pojawiają się już nauczki i płynące z nich refleksje.

Autorkę cechuje bardzo lekki styl, dlatego książkę chłonie się w mgnieniu oka, jednak nie jest to zbyt poważna lektura, która zostanie w pamięci na dłużej. Na wakacje - w sam raz, by oderwać się od codzienności, na plażę, do pociągu czy autobusu. W innym przypadku... Zdecydujcie sami.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz