9.02.2018

"Nie ukryjesz się" Susan Lewis



Autor: Susan Lewis
W oryginale: No place to hide
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 472
Tłumaczenie: Aleksandra Weksej
Rok wydania: 2018

"(...) rodzic NIE zawsze jest odpowiedzialny za to, kim okaże się jego dziecko".

Dopiero co pisałam artykuł o tym, jak ciężko jest stwierdzić, czy rodzic ma wpływ na zachowanie swojego dziecka, gdy w moje ręce wpadła ponownie książka o tejże tematyce. Z jednej strony twierdzę, iż rodzic odgrywa ogromną rolę w procesie dorastania swojej pociechy; przekazuje mu bowiem wzorce, według których młode pokolenie buduje swój kręgosłup moralny. Niejednokrotnie jednak dzieje się tak, iż nawet najbardziej gorliwy ojciec czy najbardziej zaangażowana w wychowanie dziecka mama - nie ma wpływu na to, kim tak naprawdę okaże się dorastający syn czy dojrzewająca córka. Bywają bowiem pewne skłonności genetyczne, somatyczne, socjospołeczne, psychiczne, które uaktywniają się w najmniej oczekiwanym momencie i nic, ani nikt nie jest w stanie ich powstrzymać. 

Książka "Nie ukryjesz się" jest moim pierwszym zetknięciem się z prozą pani Susan Lewis; i mogę stwierdzić z całą pewnością, że na pewno nie jest to ostatnie spotkanie. Lektura od samego początku wywołała we mnie narastające poczucie niepokoju, szoku, niedowierzania, lęku, i próby... Zrozumienia? Ciężko stwierdzić. Na pewno jednak jest to książka, która zostanie w mojej pamięci na bardzo długo. Tematyka, z którą zmierzyła się autorka, jest rzeką - można się w nią zagłębiać nieskończoną ilość razy, a i tak będzie to niewystarczające. Temat pozornie zwyczajny. Rodzina, problemy, rozwiązywanie ich, życie. Jednak to lektura o kilku dnach. I to głębokich.

Główną bohaterką powieści jest Justine. Szczęśliwa żona, matka, spełniająca się kobieta, której marzenia o dużym pięknym domu zaczynają być realnym osiągnięciem. Ona, jej mąż Matt wraz z dwójką dzieci - Abby i Benem mieszkają w Londynie, pracują, są zadowoleni z siebie i swojej rodziny, cieszą się życiem. Do czasu.

Autorka zgrabnie prowadzi narrację, bowiem rozdziały się przeplatane "teraźniejszością" a "przeszłością" Justine. W przeszłości mamy to, co napisałam linijkę wyżej. Szczęśliwą rodzinę, której wydawać się może - nic nie zaszkodzi, to po prostu ludzie skazani na wieczne słońce i dobrą monetę. Niestety. Rozdziały "teraźniejszości" dotyczą sytuacji rodziny osiemnaście lat później, gdzie Justine nie mieszka już w Londynie, a w amerykańskim miasteczku, towarzyszy jej najmłodsza córka, obie mają zmienione nazwisko, z mężem kobieta kontaktuje się tylko telefonicznie, a i tak dąży do tego, by i ten kontakt w końcu ustał. Co się wydarzyło, że życie Justine i Matta wygląda teraz właśnie tak? Dlaczego kobieta musiała uciec na drugi koniec świata, do domku swojej nieżyjącej już babci, odciąć się od swojego dawnego życia w Anglii? Susan Lewis umiejętnie wprowadza Czytelnika w stan niepokoju, ciekawości i zainteresowania; przewracałam strony z niecierpliwością, bo pojawiało się coraz więcej pytań, na które koniecznie chciałam znaleźć odpowiedź. Dlaczego z Justine została tylko najmłodsza Lula? Dlaczego Justine nie chce mieć kontaktu z mężem? Dlaczego boi się własnego cienia, nie chce, by ktokolwiek ją rozpoznał, panikuje z powodu dziwnych maili, w końcu jaką tajemnicę skrywają jej rodzinne korzenie? I dlaczego ciągnie ją w kierunku domu babci, gdzie pojawiają się kolejne sekrety? 

Byłam w szoku, gdy w końcu dotarłam do finału. Pojawił się szereg emocji, których nie umiem nazwać; coś między niedowierzaniem, litością, współczuciem a próbą zrozumienia. Jak można było zapobiec tragedii, która doświadczyła rodzinę Cantrellów? Co zrobić w sytuacji, gdy jedno dziecko jest wzorem zachowania; dobrze się uczy, ma pasje i zainteresowania, chce się rozwijać, spełniać swoje plany i marzenia, jest pogodne, radosne i pełne życia, podczas gdy drugie jest kompletnym przeciwieństwem? Gdy Ben staje się arogancki, butny, pyskaty, zamyka się w swoim świecie - Justine i Matt nie wiedzą co robić. Są zagubieni, załamani, chwytają się wszelkich możliwości. Pragną być szczęśliwą rodzinę, tak jak się na to zapowiadało, jednak dorastający syn skutecznie im na to nie pozwala. Nierozumiany, zakompleksiony, zamknięty w sobie, wulgarny, agresywny doprowadza swoją rodzinę do ostateczności. Nikt nie jest w stanie powstrzymać tragedii...

Lektura niesamowicie emocjonalna, zmuszająca do wielu refleksji. Jeśli komuś wydaje się, że bycie rodzicem to łatwizna - niech się grubo zastanowi dwa razy. Szereg decyzji, postanowień, walki, wyrzeczeń, prób pogodzenia się z losem na równi z szczęściem, radością, MIŁOŚCIĄ bezgraniczną, do samego końca... Autorka zostawia Czytelnika z milionem galopujących myśli rozpoczynających się od słów "Co by było gdyby...?"

Na pewne rzeczy po prostu nie masz wpływu. Niestety. Polecam bardzo serdecznie!

Za książkę bardzo dziękuję Księgarni TaniaKsiążka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz