9.03.2018

"Tatuażysta z Auschwitz" Heather Morris



Autor: Heather Morris
W oryginale: The tattooist from Auschwitz
Wydawnictwo: Marginesy
Ilość stron: 320
Tłumaczenie: Katarzyna Gucio
Rok wydania: 2018

"Ktokolwiek jedno życie ratuje, jakby cały świat ratował".

Bardzo długo zabierałam się za napisanie chociażby kilku słów na temat tej książki. Ciężko recenzować opowieść o temacie tak trudnym; gdzie główny bohater jest postacią realną, a każde jego słowo oparte jest na faktach minionych wydarzeń. Pewne publikacje nie powinny być poddawane ocenie; zwłaszcza osobom, które nawet w najmniejszym stopniu nie są w stanie sobie wyobrazić tła historycznego wojny, obozów koncentracyjnych i okrucieństwa, z jakim musiała mierzyć się ówczesna ludność. Powyższa książka wywarła na mnie spore wrażenie, być może jest to spowodowane tym, iż od czasów liceum, gdzie obowiązkową lekturą były "Opowiadania" Borowskiego czy "Medaliony" Nałkowskiej - nie sięgałam po podobną literaturę. Teraz, gdy być może do niej dojrzałam, nie potrafię przejść ot tak, po prostu obojętnie. I nieważne, że w sieci roi się od niepochlebnych opinii na temat "Tatuażysty..."; bo ponoć za lekka, za bardzo przesadzona w złą stronę, udowadniająca, iż tylko ludzie sprytni i wykształceni byli w stanie sobie poradzić z obozowym dramatem. Ja uwierzyłam w tę historię. Uwierzyłam Lalemu.

Lale Sokołow jest Żydem słowackiego pochodzenia; ma dwadzieścia sześć lat gdy trafia do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Praktycznie od razu zostaje zauważony jest talent do języków - Lale zna ich bowiem aż sześć; co stawia go w uprzywilejowanej pozycji. Jego zadaniem jest tatuowanie więźniów przybywających do obozu - pod presją i wnikliwym okiem m.in. doktora Josepha Mengele. Gdy Lale ma tatuować JĄ - Gitę, młodą piękną kobietę - zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Od tej pory każda decyzja mężczyzny, konsekwencje z nią związane - jest dyktowana uczuciem, od którego nie może się uwolnić. Postanawia, że zrobi WSZYSTKO, by uratować i siebie i Gitę. Za wszelką cenę. 

Heather Morris, która rozmawiała nie tylko z Lalem, ale również z jego synem, starannie odzwierciedla wspomnienia mężczyzny z tamtego okrutnego czasu. Kładzie nacisk na relacje Lalego z Gitą; ich wzrastającą prawdziwą MIŁOŚĆ, pierwsze skradzione pocałunki, ukradkowy dotyk, przywileje w postaci przemyconej czekolady. Nie sposób jednak przejść obojętnie obok tła historii rodzącego się związku; obóz rządzi się swoimi prawami, porażając swoją bestialską realnością. Lale miał mnóstwo szczęścia, i nie można mówić, że było inaczej. Przez to, że biegle posługiwał się obcymi językami, mógł porozumieć się i z Niemcami, i z Polakami pracującymi przy budowie krematoriów, i z Rosjanami, których napotkał na swojej drodze. Rozmowy, pomoc, z których wynikał przemyt tak bardzo pożądanej kiełbasy, czekolady - otwierały praktycznie każde drzwi. Lale miał swój teren, swoje przywileje, oraz swój spryt, dzięki któremu wyszedł cało z niejednej opresji. Miał również swój cel, któremu oddał się bez reszty. Każdą pracę, którą musiał wykonać, każdą decyzję, którą musiał podjąć, każdą rozmowę, którą musiał przeprowadzić, każde kłamstwo, które musiał zastosować - niczego nie robił bez powodu. Każdy jego ruch sprowadzał się do jednego - by przeżyć to piekło. Bo inaczej egzystencji w obozie, niż piekłem -  nie da się nazwać. Nikt nie jest w stanie ocenić postępowania drugiego człowieka, dopóki sam się nie znajdzie w takiej samej sytuacji. Wielu ocenia Lalego przez pryzmat tego, iż "on miał szczęście, bo był wykształcony". Owszem. "Bo był sprytny i wiedział, jak kombinować". Tak, dokładnie tak robił. "Nie musiał ratować siebie, skoro mógł pomóc innym". Naprawdę? A co robi człowiek w wyniku uaktywnienia się instynktu przetrwania? Ratuje siebie i przede wszystkim siebie. Nikt nie ma prawa wyrokować sądów nad postępowaniem młodego zakochanego człowieka postawionego w obliczu tak ogromnego okrucieństwa, poniżenia, upokorzenia, cierpienia, głodu, wycieńczenia, bólu, odczłowieczenia, odarcia z wszelkiej godności. NIKT. 

"Tatuażysta z Auschwitz" to wstrząsająca historia człowieka, który przeżył piekło na ziemi. Opowieść mężczyzny, który wykorzystał każdą daną mu kartę, w grze, z której nie było powrotu. Wspomnienia Lalego Sokołowa, który zdecydował się opowiedzieć o swoich przeżyciach dopiero po śmierci swojej żony - Gity, która wraz z nim przeżyła Oświęcim. Dlaczego? Bo wspomnienia były ogniem zapalnym w wycieńczonym sercu człowieka; który chciał choć w jakiś sposób nie wracać do rozdzierających wspomnień z przeszłości. Nie jest to jednak możliwe, gdyż takie wydarzenia odciskają w duszy swoistego rodzaju piętno. Ważne jednak jest, by tacy ludzie jak Lale opowiadali o tym, co przeżyli - dla nas, przyszłych pokoleń. By uświadamiać, ile złego jest w stanie wyrządzić drugi człowiek. By pamięć pozostała...

Nie jestem w stanie ocenić tej książki. Nie jest to lektura z kategorii "dobra" czy "zła". Na pewno jednak nie żałuję, że ją przeczytałam; wręcz przeciwnie. Zainteresowałam się bardziej historią z okresu II wojny światowej; teraz pochłaniam tylko książki o podobnej tematyce. Polecam Wam "Tatuażystę..." - sami oceńcie, czym będzie dla Was to wspomnienie. Wspomnienie mężczyzny, który pomimo okrutnego oblicza wojny - znalazł SIŁĘ W MIŁOŚCI.

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl, gdzie znajdziecie również inne bestsellery!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz