10.06.2018

"Córki" Adrienne Celt



Autor: Adrienne Celt
Tytuł: Córki
W oryginale: The daughters
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 335
Tłumaczenie: Urszula Gardner
Rok wydania: 2018

"(...) precyzyjny instrument od chwili narodzin (...)"

Bardzo długo zbierałam się do napisania kilku swoich wrażeń po lekturze tej książki. Wstyd się przyznać, ale w międzyczasie przeczytałam kilka innych powieści, wciąż odkładając na później moment ponownego zmierzenia się z tą lekturą. Tak bardzo nie chciałam (i chcieć nie będę) znów do niej powracać; wspominać, analizować. Liczyłam na to, iż z upływającym czasem moje emocje być może ulegną zmianie; ochłonę, dam ponowną szansę swojemu czytelniczemu gustowi, jednak po prostu tak się nie stało. Dlaczego? No właśnie.

Do lektury "Córek" zachęcił mnie intrygujący opis, traktujący o tym, co jest charakterystyczne dla książki: rodzinna saga, mistyczność, folklor, tajemnica, moc kobiecości, itp. Piękna okładka, przywołująca na myśl słowiański urok oraz precyzja wydania (Wydawnictwo Kobiece cechuje ogromna staranność w tej kwestii i bardzo dobrze!) tylko pogłębiała zainteresowania publikacją. Zatem zasiadłam do czytania i... Srogo, po prostu srogo się rozczarowałam! A szkoda... Bo potencjał był potężny.

Lulu - główna bohaterka opowieści - to słynna sopranistka, która właśnie urodziła dziecko. Podczas opieki nad małą Karą, Lulu przeżywa niemoc głosową; nie może śpiewać, nad czym bardzo ubolewa. Nie jest to jedyna strata kobiety, gdyż wraz z przyjściem jej córki na świat, Lulu traci swoją ukochaną babcię Adę. Zaczyna wspominać swoje dzieciństwo, młodość, małżeństwo, zastanawiając się nad swoim życiem oraz klątwą, która podobno ciąży nad kobietami w jej rodzinie. Czytelnik ma okazję poznać kobiety z życia Lulu. Gretę - prababkę Lulu - kobietę niesłychanie silną, odważną, która za wszelką cenę pragnie córki, niestety los bywa przewrotny i Greta rodzi trzech synów, a każda kolejna ciąża kończy się poronieniem. Sarę - mamę Lulu, wiecznie nieobecną śpiewaczkę jazzową, która wychowanie swojej córki zrzuciła na swoją mamę, czyli babcię Lulu, nie doceniając potęgi macierzyństwa. Adę - wspomnianą babcię - która stara się przekazywać swojej ukochanej wnuczce mądrość życiową, opowiadając jej historię rodziny oraz wprowadzając ją w świat śpiewu. Trzonem spajającym osobistą sytuację każdej z tych kobiet jest właśnie Lulu. Niestety, moje zainteresowanie w całej powieści najbardziej zdobyła Greta - to wokół niej autorka stworzyła swoistą otoczkę magii, tajemnicy i ogromnego rodzinnego sekretu, nazywanego fatum. Kobieta pragnąc córki - nie cofnie się przed niczym, zaprzedała więc swoją duszę samemu diabłu, byleby tylko spełnić swoje marzenie. Od tego momentu kobiety w rodzinie Grety rodzą się z talentem cudownego śpiewu, jednak każda córka odbiera coś swojej matce. Jak to będzie wyglądało w przypadku Lulu? Czy powróci do śpiewu? Czy klątwa naprawdę została rzucona? 

W samej historii dzieje się dużo. Kobiety tutaj przedstawione są unikalne, inne - pomimo tego, iż łączą je najmocniejsze więzy krwi. Każda jest na swój sposób charakterystyczna, jednak momentami można się pogubić w ich rodzinnej historii. Momentami miałam wrażenie, iż książka opowiada kompletnie o czymś innym, niż tym, z czym zapoznałam się dzięki tylnej okładce. Miało być nostalgicznie, tajemniczo, porywająco, a było... Nudno. Zabierałam się do tej książki raz za razem, a i tak cały czas moje myśli pochłonięte były czymś zupełnie innym. Jedyny plus to, jak wspomniałam wcześniej, postać Grety. Pozostałe kobiety, a już zwłaszcza Lulu, były nudne i... Nijakie. Sytuację momentami ratowała historia Ady, uciekającej przed wojną do Ameryki; Ada była też jedyną, która tak naprawdę o Lulu dbała, jednak i ona nie urzekła mnie swoją osobowością. Zawiodłam się, naprawdę się zawiodłam. Książka ciężka w odbiorze, do końca nie wiadomo, o czym tak naprawdę jest. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, wspomnienia z życiem obecnym, Czytelnik może się naprawdę zagmatwać i pogubić. Dotrwałam do ostatniej strony, gdyż wyznaję zasadę, iż nie rozpoczynam kolejnej książki, gdy nie skończę poprzedniej. Jednak żałowałam, gdyż w tym czasie mogłabym pochłonąć inne publikacje, dużo ciekawsze. Ja "Córek" nie polecam, jednak być może spodobają się komuś o innym guście. Przekonajcie się sami.

Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz